Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Ziemięcicach koło Zbrosławic ma dosłownie wszystko, co jest potrzebne, aby uczyć i rehabilitować dzieci niepełnosprawne i zarazem nie ma nic! Jak to możliwe? Jest nowoczesny, doskonale wyposażony, ma sale przystosowane dla dzieci niewidomych, słabo widzących i tych z dysfunkcjami narządu ruchu, ma internat oraz świetną kadrę - pedagogów, lekarzy, rehabilitantów. Wygląda „jak z obrazka”, jest nowiutki - działa od września ubiegłego roku. Czeka na chore dzieci z całego kraju. Miejsca są i jest też duży problem - droga, a właściwie jej brak.

Europa „pełną gębą”, ale w szczerym polu i bez drogi
Zbudowana na wzór podobnych ośrodków w Niemczech placówka w Ziemięcicach jest dumą nie tylko Zbrosławic, ale całego Śląska. Jednak - aby dojechać do tej „dumy” - trzeba pokonać leśny dukt - latem w kurzu i po wertepach, jesienią i zimą w błocie lub śniegu. Rodzice niepełnosprawnych dzieci, które uczą się i leczą w ośrodku, jakoś dają sobie radę, ale z tym „jakoś” trudno żyć. Ośrodek mógłby przyjąć 100 podopiecznych, dziś jest ich nieco ponad 20. Koszt budowy samego ośrodka wyniósł 15 mln złotych, a przedsięwzięcie zostało sfinansowane z funduszy europejskich w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego i Regionalnej Fundacji Pomocy Niewidomym. Na drogę kasy nie ma. Wójt Zbrosławic może coś by ,,wyskubał” - przynajmniej na utwardzenie duktu, ale to droga powiatowa, więc nie w jego gestii. W czyjej? Nie bardzo wiadomo, a to tylko kilometr (dosłownie jeden kilometr) porządnego, przystosowanego do potrzeb niepełnosprawnych, dojazdu do stojących w szczerym polu pięknych obiektów ośrodka. Widok, wnętrza, wyposażenie, program edukacyjny i terapeutyczny to skala europejska, a droga nawet nie jak wiejska. Ziemięcice pukają więc gdzie mogą, prosząc o pomoc w budowie drogi i wierząc, że się jej doczekają.

Wdzięczni za ścieżkę liczą choćby na słowo wsparcia
Nic więc dziwnego, że również o nieistniejącej drodze mówiono podczas konferencji prasowej prezesa Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów Łukasza Czopika, wójta Zbrosławic Wiesława Olszewskiego i dyrektor Ośrodka Karoliny Galli oraz Krystyny Gwizdoń z Fundacji Pomocy Niewidomym. Pani dyrektor cieszy się i liczy na to, że ma w prezesie GPW sojusznika. Skąd ta nadzieja? Bo niedawno to właśnie prezes Czopik przywiózł i przekazał dzieciom z Ziemięcic pierwszą w Polsce ścieżkę edukacyjną o wodzie - z opisami w alfabecie Braille’a. To ścieżka specjalna i cenna jako pomoc naukowa dla ośrodka w Ziemięcicach. Skąd taka inicjatywa? Ośrodek to najbliższy sąsiad najstarszej na Śląsku Stacji Wodociągowej „Zawada”, która znajduje się ledwie 3 kilometry od jego siedziby. To także początek - jak zapowiedział prezes Łukasz Czopik - wspólnych akcji i wycieczek, pozwalających niewidomym oraz chorym dzieciom przeżyć przygodę z wodą oraz zdobyć o niej wiedzę jako najcenniejszym na Ziemi surowcu. Teraz dzieci z Ziemięcic, podobnie jak ich zdrowi rówieśnicy podczas ubiegłorocznej największej w Polsce „Lekcji o wodzie”, dowiedzą się o tym, skąd się bierze woda w kranie i co trzeba zrobić, żeby z jezior oraz rzek płynęła do nas woda zdrowa i czysta.

Dobrze mieć partnera, który chce inwestować
Zarówno ośrodek dla chorych dzieci w Ziemięcicach, jak i gmina Zbrosławice zyskały dobrego partnera. GPW nie finansuje i nie buduje wprawdzie dróg, jednak z pewnością nie boi się inwestować. Spotkanie w Ziemięcicach było więc także okazją do rozmowy o najważniejszych planach, jakie Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów zamierza zrealizować w 2017 roku. Specjalnie na terenie gminy Zbrosławice, w pobliżu Karchowic, czyli tam, gdzie ponad 130 lat temu zaczęto budować „śląski wodny skarb”, można dziś śmiało mówić o rewolucji technologicznej na historyczną skalę, jaką będzie wkrótce finalizować GPW.

Woda z Soły coraz bliżej mieszkańców Zagłębia
Chodzi o rozpoczętą już przebudowę podsystemu zaopatrzenia w wodę Będzina, Łaz i części Dąbrowy Górniczej. Od kilkunastu lat w tych miastach pojawiał się problem związany ze zmienną jakością dostarczanej wody. Teraz, posiłkując się wieloma opracowaniami, koncepcjami, symulacjami, współpracując z jednostkami badawczo-rozwojowymi, podjęto decyzję, aby w ciągu najbliższych czterech lat górską wodę z ujęcia na Sole w Czańcu przetłoczyć do miast Zagłębia, dotychczas zaopatrywanych z lokalnych źródeł głębinowych. Będzie to kosztować ponad 70 mln złotych, a pierwszych efektów można się spodziewać w przyszłym roku.

Na start model, potem sieć
Ale zanim popłynie woda, operacja wymaga przeregulowania całego systemu, budowy kompaktowych, nowoczesnych stacji uzdatniania i symulacji działania sieci. - Wspomoże nas w tym - mówi prezes GPW Łukasz Czopik - prototypowy, chyba największy w Polsce, model hydrauliczny sieci, który obejmie całą sieć. Będzie on w stanie zasymulować, jak zachowa się woda w rurach, kiedy wyłączona zostanie któraś stacja, albo zmniejszymy ciśnienie. Pozwoli to m.in. ocenić, z którego źródła będzie taniej i szybciej podać wodę. To naprawdę imponujące narzędzie pozwalające skutecznie i efektywnie dostosowywać naszą 900-kilometrową sieć do potrzeb odbiorców.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!