Dopalacze (nie)kontrolowane

Katowiccy "antynarkotykowi" najpierw zatrzymali właściciela sklepu z dopalaczami i jego wspólniczkę, a wczoraj także kolejne dwie osoby podejrzane o handel narkotykami. Pod przykrywką sprzedaży legalnych substancji prawdopodobnie oferowano tam także haszysz.
Sklepy ze szkodliwymi dopalaczami są niemal we wszystkich większych miastach województwa śląskiego
 Fot. Michał Rogala

Wczoraj "pod górkę" mieli także właściciele innych sklepów z dopalaczami w całym kraju. Kontrolę przeprowadzali u nich policjanci, celnicy i pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej. Wszystko to efekt wojny, jaką tym szkodliwym substancjom wytoczył rząd.

- Legalna sprzedaż dopalaczy i nielegalny handel prawdziwymi narkotykami - tak w skrócie można opisać pomysł na biznes zatrzymanego 21-latka. Właściciel sklepu i jego wspólniczka zostali zatrzymani podczas narkotykowej transakcji w mieszkaniu. Zabrzanin przywiózł wspólniczce, 25-letniej kobiecie, 200 gram haszyszu, który, jak wynika z naszych ustaleń, miał trafić do młodzieży - mówi Jacek Pytel, rzecznik katowickiej policji. Tym osobom grozi do 10 lat więzienia.

Wczoraj, w dniu zakończenia roku szkolnego, pracownicy UKS w Katowicach rozpoczęli sprawdzanie 42 punktów na terenie województwa śląskiego, w których sprzedawane są tzw. dopalacze. Akcja przeprowadzona była wraz z pracownikami urzędów skarbowych, Izby Celnej oraz policji. Poprzednio taka kontrola odbyła się przed rokiem.

- Weryfikujemy rzetelność deklarowanych podstaw opodatkowania. Na miejscu pracownicy kontroli skarbowej przeprowadzają spis towarów znajdujących się w sklepie i porównują je z dowodami zakupu. To oznacza zamknięcie takiego punktu na czas kontroli - mówi Joanna Kruz, rzeczniczka UKS w Katowicach.

Jak wyjaśnia, weryfikacja punktów z dopalaczami była nakazem chwili, bo wcześniejsze kontrole z 2009 r. pokazały, że części sprzedaży nie ewidencjonowano, czyli np. nie wprowadzano kwoty sprzedaży w kasę fiskalną. Ujawnienie zaległości podatkowych skończyło się grzywnami na podstawie Kodeksu karnego skarbowego.

- Liczba punktów sprzedających dopalacze rośnie w zastraszającym tempie - od zeszłego roku aż siedmiokrotnie. W styczniu 2009 r. na terenie województwa kontrolowanych było ich 6, we wrześniu 2009 r. 17, dzisiaj jest ich aż 42 - wylicza Joanna Kruz. - Stacjonarne i internetowe sklepy prowadzone są pod różnorodnym szyldem, co nie oznacza, że trudno je odnaleźć potencjalnym odbiorcom. Wielokrotnie są to sklepy, gdzie sprzedawany jest również inny asortyment taki jak kwiaty, pasmanteria itp.

UKS uważa taką działalność za branżę podwyższonego ryzyka - coraz częściej dochodzą do inspektorów sygnały o nieszczęśliwych skutkach działania "środków kolekcjonerskich", nawozów lub też legalnych produktów, które są alternatywą dla środków zabronionych. Produkty te dostępne są dla każdego, bez względu na wiek, problem więc dotyczy także dzieci.

Resort zdrowia zapowiada przepisy, które pozwolą zawiesić na półtora roku sprzedaż każdej nowej substancji psychoaktywnej podejrzanej o to, że może być niebezpieczna dla zdrowia publicznego. W tym czasie ma ona być analizowana w Agencji Oceny Technologii Medycznych.

Jeśli potwierdzi się szkodliwość substancji, zostanie ona na stałe wycofana z rynku. Gdy przepis wejdzie w życie (a ma to się stać pod koniec roku), będzie nowatorski w skali europejskiej i światowej.

Sejm niedawno na listę substancji zakazanych dopisał kolejne, w tym mefedron o działaniu podobnym do kokainy. Jest nielegalny już w Szwecji, Izraelu, Norwegii, Finlandii i Danii. Odnotowano przypadki zgonów po jego zażyciu. Podnosił ciśnienie krwi, powodował wylew. Oprócz mefedronu na listę substancji zakazanych Sejm wprowadził także oznaczone symbolami JHW-073, CP 47,497, HU-210, JWH-398, JWH-250, JWH-200. O tym, że są one szkodliwe, świadczą badania wykonane w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie i w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Rok temu na tę listę trafiło 17 innych środków, które były podstawowymi składnikami tzw. smart drugów.

Substancje o działaniu podobnym do narkotyków rzekomo do celów "kolekcjonerskich" można kupić w Katowicach, Bytomiu, Zabrzu, Gliwicach, Rudzie Śląskiej, Częstochowie, Bielsku-Białej, Dąbrowie Górniczej i Sosnowcu. Lekarze nie mają wątpliwości, że są one szkodliwe dla zdrowia i mogą uzależnić jak narkotyki.

Specjaliści przewidują, że przez dopalacze w Polsce zdecydowanie powiększy się problem narkomanii. Według najnowszego raportu Europejskiego Centrum Monitoringu Narkotyków i Narkomanii, w naszym kraju do palenia marihuany przyznaje się 9 procent społeczeństwa, kontakt z kokainą miał niecały procent ludzi. W Danii, Hiszpanii czy Irlandii, te liczby są kilkakrotnie większe. W Polsce za kilka lat może być podobnie.

  • Dziennik Zachodni

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.