Dwie ofiary, jeden mężczyzna

Ala ze Świętochłowic była jego eksżoną, Ilona z Kluczy - jego byłą dziewczyną. Obie zniknęły bez śladu, nagle i tajemniczo. Gdyby Adam Ł. nie zjadł wydruku z konta bankowego Alicji, pewnie śledczy nie połączyliby ze sobą tych dwóch zabójstw, a przynajmniej nie tak szybko - pisze Teresa Semik

39-letni Adam Ł
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

39-letni Adam Ł. jest oskarżony o zabójstwo w 2007 r. 33-letniej Ali Cesarz. Jego proces odbywa się w katowickim Sądzie Okręgowym (© Fot. Lucyna Nenow)

To był przełom, Adam się spłoszył. Choć wciąż gra twardziela wplątanego w dwa morderstwa, jego pewność słabnie. Zaskoczyło go przede wszystkim to, że w śledztwie zaczęła mówić jego dziewczyna Anna, psycholog w rudzkim Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Był jej pewny, dlatego się zwierzył, że zabił byłą żonę Alę. Potem groził. Jeśli Anna zdradzi, "będzie kolejną, która trafi do dziury". Rodzina zaginionej Ali okaleczona została na zawsze. - Żywej córki nie odnajdę, tak myślę, ale będę jej dalej szukał - mówi ze łzami w oczach jej ojciec, prawnik Zenon Cesarz. Ala była jedynaczką.

Podoba się kobietom

39-letni Adam Ł. stoi przed katowickim Sądem Okręgowym oskarżony o zabójstwo przed trzema laty 33-letniej Ali Cesarz. Prokurator twierdzi, że zabił byłą żonę z premedytacją. Starannie i długo przygotowywał się do tej zbrodni. Zabił, ale wciąż nie wiadomo jak. Do tej pory nie odnaleziono także ciała Ali, choć poruszono niebo i ziemię. Teren między Świętochłowicami a Chorzowem, gdzie prawdopodobnie zostało ukryte, jest rozległy. Pełno w nim zakamarków, cieków wodnych, rumowisk, studzienek kanalizacyjnych.

Adam konsekwentnie twierdzi, że z zaginięciem byłej żony, a także zabójstwem byłej dziewczyny, Ilony, nie ma nic wspólnego. Jego rodzice mu wierzą, ale chyba tylko oni. Mama Adama przyjechała z USA, gdzie teraz mieszka, i uczestniczy w każdej rozprawie. Patrzy wciąż na syna z niedowierzaniem, zdumieniem i strachem. Adam przecież nie mógł zabić.

- Zrzucą teraz na n
∨ Czytaj dalej

iego wszystkie zbrodnie, jakie wykryją w okolicy - mówi podenerwowana. Ilona zniknęła 20 lat temu. Adam dopiero teraz jest podejrzany o jej uduszenie. Śledztwo zostało podjęte na nowo.

Z Alą Cesarz poznał się w czasie studiów na Wydziale Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego. Podoba się kobietom, wie o tym. Adam to typ bawidamka o ujmującej powierzchowności. Małżeństwem byli siedem lat, mieszkali w Chorzowie w mieszkaniu po dziadkach Ali. Wpływowi teściowie pomogli mu dostać pracę w świętochłowickim Urzędzie Miejskim, w dziale kryzysowym. Koledzy wspominają go bez emocji.

- Zawsze starannie ubrany, ale niczym szczególnym się nie wyróżniał. Pracowity, choć nie ponad miarę. Lubi fantazjować - mówią. Gdy kilka dni po zniknięciu Ali został zatrzymany, byli zdumieni. Wszyscy pomagali jej szukać, Adam też.

To właśnie w urzędzie Adam poznał młodą, atrakcyjną Annę, psycholożkę na stażu. Romans odkryła Ala. Treść rozmów z kochanką za pomocą gadu-gadu nie budziła żadnych wątpliwości. Wystąpiła o rozwód. Adam nie chciał się zgodzić, by rozwiązanie małżeństwa nastąpiło z jego winy, więc namówił Annę W., by przed sądem kłamała, że są tylko przyjaciółmi. I Anna kłamała jak z nut. Dziś jest także oskarżona o składanie fałszywych zeznań.

Po rozwodzie Adam zamieszkał z Anną w Świętochłowicach. Któregoś dnia spytała go, co dalej z ich związkiem. - Wszystko okaże się w środę, 21 listopada 2007 roku - odpowiedział.

Nie zdradził, że nawiązał kontakt z byłą żoną. Zdaniem śledczych, przez kilka miesięcy próbował znów zdobyć jej sympatię i zaufanie, co mu się niewątpliwie udało. "Witaj, przystojniaku..." pisała do niego Ala dwa dni przed zaginięciem, 19 listopada 2007 r. Spotkali się w swoim dawnym mieszkaniu w Chorzowie. Tylko oni mieli do niego klucze. Widziała ich sąsiadka. Ala powiedziała mu wówczas, że wniosła do sądu pozew o podział ich wspólnego majątku. Udział Adama określiła na 7 tys. zł. Wściekł się, gdy to usłyszał. Żądał więcej.

Najprawdopodobniej tam umówili się również 21 listopada 2007 r. Ala wyjechała z domu w Świętochłowicach około godz. 17. Rodzicom powiedziała, że umówiła się z przyjaciółmi. Ukrywała, że znów spotyka się z Adamem. Taksówką podjechała pod blok przy ul. Opolskiego w Chorzowie, w którym mieszkała kiedyś z Adamem. Co potem się stało? Nie wiadomo.

- Alicja była z nami w stałym kontakcie, nie mogła tak po prostu uciec. Po co? Następnego dnia miała egzamin biznesowy. Dwa dni później wylatywała na trzy tygodnie do Australii i Nowej Zelandii. W domu pozostały spakowane walizki i paszport - przypomina ojciec.

Następnego dnia po zniknięciu Ali z jej z konta wypłacono, za pomocą jej karty bankomatowej, pięć razy po 1.000 zł, co mogłoby sugerować, że Ala żyje. Wybrano bankomat bez monitoringu, blisko domu rodziców. To ich zaniepokoiło. Kiedyś córka kontaktowała się z nimi w ciągu dnia kilka razy, a teraz jej telefon milczy. Uczyła w szkole geografii, była obowiązkowa. Musiało stać się coś złego.

Milczenie Anny

Poszukiwanie córki Zenon Cesarz rozpoczął od jej chorzowskiego mieszkania. Poprosił byłego zięcia o klucze. Mieszkanie stało puste. Dawno odłączono w nim wszystkie media, także wodę.

- Zastanowiły mnie wymyte podłogi, jeszcze wilgotne - mówi. Jest pewny, że PIN do karty bankomatowej znał właśnie Adam i to on pobrał z jej konta pieniądze. Zenon Cesarz powiadomił policję o popełnieniu przestępstwa.

24 listopada 2007 r. funkcjonariusze z sekcji kryminalnej KMP w Chorzowie pojechali do mieszkania Adama i Anny w Świętochłowicach. Krzysztof Czerwionka przeglądał telefon Adama. W tym czasie Adrian Wojczyk poprosił o pokazanie portfela. Wiedział już o pobranych pieniądzach z konta Ali.

- A to co jest? - spytał policjant, sam zaskoczony tym, co znalazł w portfelu Adama. Był to jeden z pięciu wydruków bankomatowych na kwotę 1.000 zł. Bardziej zaskakująca była reakcja Adama. Wyrwał wydruk z ręki policjanta i zjadł, a potem rzucił się do ucieczki. Wojczyk podstawił mu nogę i Adam runął na podłogę.

- Gdzie jest teraz Alicja Cesarz?! - krzyczał policjant. - Choćbyście mnie przypalali, nie powiem - miał odpowiedzieć Adam, ale dziś temu zaprzecza.

Rozpoczęło się żmudne śledztwo, które miało doprowadzić do ciała Alicji. Adam wielokrotnie był zatrzymywany i wypuszczany z aresztu. Za każdym razem wracał do Anny, a ona wciąż milczała. Adam powiedział jej też, że w Kluczach zabił Ilonę Miszczyńską. Anna powie później śledczym, że się bała. Dostała anonim: "Jeśli nie chcesz podzielić losu Ali w sprawie Adama, to morda w kubeł, bo inaczej cię znajdziemy. Życzliwy". Dalej zapraszała Adama do domu rodziców. Miłość może być ślepa, ale aż tak ogłupiająca i wyzuta z przyzwoitości?

Policja przeszukała jego opla astrę. Wnętrze zostało gruntownie wymyte i odkurzone. Żadnych śladów byłej żony. Nie było jednak wykładziny przykrywającej metalowe dno bagażnika, ale Anna zapewniała śledczych, że została wyrzucona dużo wcześniej, bo mogła zabrudzić się rybami. Znów kłamała.

Bezkarny i pewny siebie

Jeszcze przed zniknięciem Ali Adam zabrał z domu dużą walizkę. - Gdyby ktoś pytał, nigdy jej nie mieliśmy - uprzedził Annę. Walizkę miał potem spalić. Pytał też o eter, podobno po to, by wyczyścić komputer. W pracy poprosił o wolne akurat w dniach 21-23 listopada 2007 r., kiedy zaginęła Ala. Jego linia obrony sprowadzała się do tego, że ktoś inny stoi za jej zniknięciem.

Dziwne, bo już następnego dnia, po zaginięciu Ali, 22 listopada o godz. 20.40 ktoś z komputera Adama logował się na stronie internetowej Komendy Głównej Policji dotyczącej osób zaginionych. Czego szukał? Zenon Cesarz dopiero pół godziny później telefonował do niego, że Ala nie wróciła do domu i prosi go, by udostępnił klucze od ich mieszkania. Przesłuchiwany też przyznał, że o jej zaginięciu dowiedział się od Cesarza.

Dwa dni później, 23 listopada na jego komputerze wytworzony został plik o nazwie "zabilem-przepraszam-moge" ze zdjęciem tafli wody. W pamięci komputera Adama znaleziono też wiele zdjęć z korytami rzek, kanałami, wykopami. Policja próbowała iść tym śladem, ale bezskutecznie. Nie znalazła ciała Ali.

Śledczy posiłkowali się informacjami uzyskanymi od operatorów telefonicznych. W dniu zaginięcia Ali jego telefon logował się w okolicy obejmującej ich mieszkanie w Chorzowie. Następnego dnia rano także.

Dwa miesiące później policja znalazła w piwnicy bloku, w którym mieszkał Adam z Anną, kartę bankomatową Ali i część pieniędzy, 3,2 tys. zł pobranych z jej konta. Zapakowane były w worek foliowy spięty gumką i wsunięte głęboko pomiędzy rury centralnego ogrzewania a ich ocieplenie. Nominały zgadzały się z wypłaconymi z konta Ali. Ujawnione ślady DNA na worku i gumce należały do Adama. Śladów takich nie ma na karcie bankomatowej, niewątpliwie oczyszczonej.

To kolejna poszlaka w tym procesie. Gdy Anna zdecydowała się w końcu współpracować z organami ścigania, powiedziała, że Adam schodził do piwnicy rzekomo schować starą bluzę. Zdecydowała się mówić prawdę dopiero w kwietniu 2009 r., gdy została zatrzymana na 48 godzin. Powiedziała wtedy, że dwa dni po zaginięciu Ali Adam powiedział jej, że zabił byłą żonę. - Zapewniał mnie, że nie ma świadków, na pewno nikt go nie widział. Prosił, abym dała mu szansę. Udowodni, że jest dobrym człowiekiem.

Prokurator twierdzi, że Ala została zamordowana z premedytacją. Adam liczył, że zatarł wszystkie ślady. Teraz przed sądem waży każde słowo. Jest pewny siebie, czasami cyniczny.

Anna usłyszała także od Adama, że to on zabił Ilonę Miszczyńską w Kluczach. Ilona zaginęła w 1990 r. Odnaleziono ją po latach, uduszoną. Śledztwo zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Agnieszka Wichary z katowickiej Prokuratury Okręgowej potwierdza, że teraz podjęte zostało na nowo i Adam Ł. usłyszał kolejny zarzut zabójstwa.

Zdaniem biegłych, bezkarność za śmierć Ilony mogła spowodować mniemanie, że zabójstwo Ali też ujdzie mu na sucho. Potem kłamał, że nie był ani w okolicach ich chorzowskiego mieszkania, ani bankomatu.

Co z psycholożką Anną? - Na początku wierzyła w niewinność Adama. Teraz myśli, że on jednak mógł to zrobić - powiedziała w sądzie jej koleżanka.



Komentarze (10)

avatar
avatar
Anka (gość)

Czemu po raz kolejny czytam że zaginiona Ilona M. została odnaleziona po latach uduszona???? Co za brednie ktoś pisze!!! Ilonka została znaleziona kilka dni po zaginięciu! Uduszona...wrzucona...do studzienki kanalizacyjnej obok naszego osiedla:(....

avatar
obużona (gość)

Do Teresy Semik - ile Pani. płaci .p. Cesarz może za mało, że zamordowanie człowieka ,mlodej kobiety przez byłego męża Adama łaskawca uważa Pani za bajki?

avatar
POgońcie tę MAFIĘ!!! (gość)

Oto POpaprana Polska MAFIJNA! Gdyby rządziło PiS i Premier Jarosław Kaczyński takich rzeczy by nie było!

avatar
Uciekajcie z tego kraju (gość)

Cytat z artykulu, Wpływowi teściowie pomogli mu dostać pracę w świętochłowickim Urzędzie Miejskim, w dziale kryzysowym.

Wybierz kategorię