Lista zagrabionych dóbr ma ponad 200 tys. pozycji - roszczenia spadkowe do każdej z nich ma średnio od 5 - 10 osób

Zapowiadana szumnie przez rząd ustawa reprywatyzacyjna ma szanse wejść w życie najwcześniej za dwa lata, tymczasem rząd zmniejsza fundusz, z którego miały być wypłacane rekompensaty za znacjonalizowane mienie. Gra na zwłokę może Polskę sporo kosztować, czego najlepszym przykładem jest działalność reaktywowanej firmy Giesche. Realizacja wszystkich jej roszczeń zepchnęłaby Katowice na skraj ruiny.

1/2
Fot. Jerzy Ruszczyński

Majątek ziemski Lisiogóra powiat Przasnysz woj. Mazowieckie przejęty przez państwo w 1946 roku. Doprowadzony do ruiny, a potem sprzedawany okolicznym mieszkańcom.

Na rekompensatę za zrabowane przez komunistyczne państwo mienie czeka dziś niemal milion Polaków. Większość to spadkobiercy tych, którym po II wojnie światowej odebrano dorobek pokoleń. Kolejne rządy, których od 1989 r. było trzynaście, najpierw rozbudzają, a potem grzebią ich nadzieje.

Ustawa reprywatyzacyjna przewiduje zwrot 15-20 procent wartości utraconego mienia w latach 1944-62 osobom, które w 1939 roku miały obywatelstwo polskie, oraz dla ich spadkobierców. Wysokość tych wypłat szacowana jest na 20 mld zł, tyle że w Funduszu Reprywatyzacyjnym są niecałe 4 mld zł. W tym i przyszłym roku miało do niego wpłynąć 5 proc. odpisu ze sprzedaży państwowych firm, ale odpis zmniejszono do 1,5 proc. Przez kryzys. Według danych Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Rewindykacyjnych, liczba skonfiskowanych majątków wynosi 250 tysięcy. Szef OPOR Mirosław Szypowski ostrzega: - Gdyby państwo zaniechało wprowadzenia w życie ustawy reprywatyzacyjnej, musiałoby się liczyć z kosztem sięgającym 270 mld zł.

W kolejce po sprawiedliwość ustawia się coraz dłuższa kolejka potomków okradzionych ziemian, przedsiębiorców, aptekarzy, młynarzy, Polaków pochodzenia żydowskiego i niemieckiego. Nie idą do sądu, bo większości na to nie stać.

- To niedopuszczalne, że państwo nie szanuje praw własności. Sprawa reprywatyzacji powinna być dawno uregulowana - irytuje się Jerzy Gorzelik z Ruchu Autonomii Śląska. Dodaje, że zwracanie majątków, zwłaszcza kamienic, może mieć przykre konsekwencje dla osób, które w nich mieszkają, ale odpowiedzialność za to powinno wziąć na siebie państwo.
∨ Czytaj dalej

Bo to one kiedyś własność odebrało.

W Śląskim Urzędzie Wojewódzkim toczą się 32 postępowania o uznanie za niezgodne z prawem odebranie majątków ziemskich na podstawie dekretu o reformie rolnej.

- Wnioski dotyczą m.in. zespołu pałacowo-parkowego w Złotym Potoku i majątku w Pilicy. Badamy też sprawy pojedynczych działek - mówi Daria Kolonko, dyrektor Wydziału Nadzoru Właścicielskiego.

Majątek w Złotym Potoku to park założony w XIX wieku i pałac Raczyńskich, w którym obecnie jest muzeum. Ostatni właściciel, hrabia Karol Raczyński (wnuk Zygmunta Krasińskiego), zmarł w Łodzi w 1945 r. Dziś sprawiedliwości szukają jego spadkobiercy.

Majątek w Pilicy po wojnie był siedzibą domu dziecka i zakładu wychowawczego dla młodzieży. W 1989 r. pałac i park kupiła Barbara Piasecka-Johnson. Nowy właściciel, który nabył majątek w dobrej wierze, to dla spadkobierców kolejna komplikacja.

- My orzekamy tylko czy dany majątek podlegał pod dekret o reformie rolnej, czy został przejęty przez państwo niezgodnie z prawem. Decyzja wojewody otwiera drogę do odzyskania majątku lub zadośćuczynienia finansowego - podkreśla dyrektor Kolonko.

W kraju lista zagrabionych dóbr ma ponad 200 tys. pozycji. Roszczenia spadkowe do każdej z nich ma średnio od 5 do 10 osób. Wnioski dotyczą budynków, mieszkań, piekarni, warsztatów rzemieślniczych, gospodarstw rolnych, maszyn, a nawet instrumentów. W przypadku woj. śląskiego najwięcej zajętych dóbr jest na terenie Bielska-Białej, Tychów, Katowic, Chorzowa, Pszczyny i Czechowic. Większość to majątki należące niegdyś do Polaków narodowości niemieckiej czy Niemców.

- Wpłynęło do nas 7500 wniosków Polaków narodowości niemieckiej. Poszkodowani to osoby starsze i biedne - mówi Dietmar Brehmen, działacz Mniejszości Niemieckiej na Górnym Śląsku. - Nie ma wśród nich faszystów. To ludzie, którzy na Górnym Śląsku mieszkali i pracowali przez wiele pokoleń - dodaje Brehmer.

Własnością niemiecką był np. budynek zajmowany dziś przez Teatr Rozrywki w Chorzowie, a także schroniska na Błatniej i Klimczoku, liczne hotele i kluby sportowe.

Z drogi sądowej korzysta reaktywowana w 2005 r. firma Giesche SA. Odzyskała już ponad 100 hektarów gruntów w Katowicach. W 1946 r. firmie po nacjonalizacji odebrano wart obecnie miliardy złotych majątek: zakłady, budynki, ziemię, obejmujące niemal jedną trzecią powierzchni Katowic! Zdając sobie sprawę z zagrożenia, jakie dla miasta rodzi ewentualne odzyskiwanie kolejnych utraconych dóbr, katowiccy samorządowcy uznali, że wskrzeszenie firmy Giesche jest bezprawne. Niedawno jednak Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że przedwojenna spółka Giesche SA wciąż istnieje. Jeśli inni sięgną po podobny tryb postępowania, niejedna gmina może stanąć na skraju ruiny.
Aldona Minorczyk-Cichy Aldona Minorczyk-Cichy
źródło: Dziennik Zachodni

Komentarze (11)

avatar
avatar
jerrus (gość) czytelnik

Na mocy stalinowskiego dekretu PKWN z dn. 6.IX.1944 r. państwo przejęło bez odszkodowania wszystkie majątki ziemskie. Wraz z nieruchomościami konfiskacie podlegał cały inwentarz żywy, zasiewy oraz wszelkie ruchomości jak meble, obrazy, dzieła sztuki, książki i przedmioty użytku osobistego.
Przeprowadzenie reformy rolnej w Polsce miało spełnić funkcję polityczną, a nie ekonomiczną. Dążono do zniszczenia ziemiaństwa, jako patriotycznie nastawionego, najlepiej wykształconego środowiska. Celem dekretu była likwidacja ziemiaństwa jako najważniejszego wroga i liczącej się przeszkody w sowietyzacji kraju oraz podważenie prawnego i moralnego porządku społecznego, opartego na prawie własności. Ziemiaństwo stanowiło zagrożenia dla systemu komunistycznego i planów Stalina dotyczących całkowitego zniewolenia Polski.

avatar
agnik8676 (gość)

W pałacu w Złotym Potoku nie ma żadnego muzeum. Obecnie tam nic nie ma - przepiękny zabytek stoi i niszczeje wraz z każdym dniem.

avatar
HenryK Sz. (gość)

Jasne, ze Polska potrafi, i pokazuje na zachodzie na co go stac, ukrasc, podpieprzyc, oszukac i nic dziwnego, ze Polacy maja opinie taka jak Cyganie z Rumunii, i taki zlapany Polak powie:
K....a, ja jestem Polak! ukrasc, oszukac, udawac Niemca, oszukiwac rodakow to potrafia byli milicjanci, ktorzy dzisiaj od prezydenta RP odbieraja ordery jako Sybiracy (????) majac 60 lat!!!
Ludzie, opamietajcie sie!°

avatar
HenryK Sz. (gość)

Jasne, ze Polska potrafi, i pokazuje na zachodzie na co go stac, ukrasc, podpieprzyc, oszukac i nic dziwnego, ze Polacy maja opinie taka jak Cyganie z Rumunii, i taki zlapany Polak powie:
K....a, ja jestem Polak! ukrasc, oszukac, udawac Niemca, oszukiwac rodakow to potrafia byli milicjanci, ktorzy dzisiaj od prezydenta RP odbieraja ordery jako Sybiracy (????) majac 60 lat!!!
Ludzie, opamietajcie sie!°

avatar
zUE (gość)

najpierw ukrasc a potem jeszcze morde drzec i udawac swietego.Polak slynie z tego ze dobrze kradnie,ale teraz jeszcze wyrabia sobie opinie dobrego zebraka w UE.

avatar
AnDre (gość)

Nie jestem z Katowic ale popieram wypowiedzi - akcje Giesche zostały przez Polskę spłacone bo Amerykanie nam tego nie darowali. Potem jak czytałem w prasie trafiły na skup makulatury (o to Polska komunistyczna była właśnie) a stamtąd za flachę do kolekcjonerów. Fakt, że Giesche nie została wyrejestrowana nie oznacza, że ma jeszcze jakiś majątek. Cwaniacy mogą sobie pod tą marką hodować ogórki lub pomidorki. Ale Giesche SA majątku już nie ma (poza ich wkładem w spółkę).
Mam nadzieję, że dowalą im kary łącznie z tym ich rzeczniko-prawnikiem, który mimo aresztowania właścicieli wciąż się odgraża i sieje zamęt.

avatar
Ciekawy. (gość)

Ciekawe gdzie są majątki tych, ludzi "Solidarności", co chcą oddawać nie swoje. Pewno w Szwajcarii. Obawiam się, że myślenie dla tych ludzi to sprawa nieosiągalna. Powodzenia w głupocie. Ha, ha, ha.

avatar
Ciekawy. (gość)

Jasne. Przesunąć granice. Ludzie "Solidarności do tego dążą całym sercem. Niemcy i Ukraina też. Ciekawe gdzie osiedlą się tuzy "Solidarności", poczynając od pana Wałęsy, a skończywszy na panach Tusku i Kaczyńskich po zmianie granic? Ukochane USA ich chyba nie przyjmą. Jest wyjście. Osiądą jako gubernatorzy w Afganistanie i Iraku. Walczyli przecież tam o demokrację i nadal walczą. Pozdrawiam niepodległościowców solidarnościowych.

avatar
gość (gość)

Może lepiej od razu oddać hurtem część ziem zachodniej Polski przesuwając po prostu granicę. Tylko który rok przyjąć za właściwy dla przebiegu granic - 1945 , 1937, 1918, 1914, 1863, 1746, 1410 a może 1000 bo na każde z tych lat i wiele innych znalazłyby się jakieś papiery własności. A może po prostu ukrócić te spekulacje i dochodzenia. Nie Polska wywołała tę wojnę , tylko to Polskę napadnięto i zniszczono więc po co te dyskusje o zwrotach.

avatar
czytelnik (gość)

Jakiś cwaniak z Gdyni zdobył za friko przedwojenne papiery firmy Gieshe i teraz chce żeby mu dać 1/3 Katowic. A ja bym go oskarżył o próbę wyłudzenia a nie dyskutował o "oddaniu" mu nieruchomości. A takich cwaniaków jest wielu. Kilka lat temu głośna była sprawa jak tacy cwaniacy próbowani przejąć bardzo wartościowe kamienice w okolicach krakowskiego rynku też "zdobywając" na to papiery. Urzędnicy muszą być niewrażliwi na takie podchody.

Wybierz kategorię