Książki w szkołach niepotrzebne

  • Dziennik Zachodni

Katarzyna Piotrowiak

Nauczyciele nie muszą uczyć dzieci z podręczników, a rodzice kupować drogich książek - tłumaczą w Ministerstwie Edukacji Narodowej w odpowiedzi na informację o wzrastających cenach podręczników oraz innych praktykach wydawców.
Są kraje, w których podręczniki są bezpłatne. Niestety, Polska się do nich nie zalicza
 DZ

- Rodzice skarżą się, że coraz częściej nie można kupić podręcznika, tylko pakiet książek do szkoły. A jego cena jest wyższa od pojedynczego egzemplarza. To nabijanie kasy kosztem rodziców - mówi Karolina Elbanowska z Akcji Ratuj Maluchy.

Resort edukacji bagatelizuje problem. - Skoro podręcznik jest za drogi, to nauczyciel na wniosek rodziców powinien znaleźć tańszy lub wyjaśnić, dlaczego zdecydował się na ten za większe pieniądze. Jeśli więc nauczyciel narzuci rodzicom droższy podręcznik, i będzie się to wiązało z jakąś gratyfikacją lub bonusem od wydawcy, to rodzice mogą powiadomić dyrektora szkoły lub samorząd o nieetycznym zachowaniu nauczyciela. W sytuacji, gdy będą podejrzewać przestępstwo powinni zawiadomić prokuraturę. Ponadto w przepisach oświatowych nie ma zapisu o wymogu pracy z podręcznikiem. Jest to taka sama pomoc jak ołówek i linijka - mówi Grzegorz Żurawski, rzecznik ministra.

Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia ze Śląska, wnikliwie przyjrzał się tej kwestii. - Ustawa o systemie oświaty niczego nie narzuca, a zgodnie z Konstytucją RP edukacja jest bezpłatna. Od lat interweniowałem w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, że podręczniki powinny być darmowe. Otrzymałem odpowiedź, że to nie jest możliwe. Kiedy zaproponowałem, żeby koszt podręczników odliczać od podatku, moje pismo pozostało bez echa. To naprawdę dziwna sytuacja, że państwo przez tyle lat pozostawiało rodziców uczniów w nieświadomości, że można z tych podręczników zrezygnować - uważa Osuch.

Okazuje się, że taka interpretacja jest nauczycielom znana. - Racja. Nauczyciel nie musi korzystać z podręcznika. Jestem jednak zaskoczona taką postawą ministerstwa, bo podręcznik jest ważnym kompendium wiedzy dla ucznia i pomocą dla nauczyciela - mówi Beata Jaworek-Skałka ze Szkoły Podstawowej w Brennej.

W MEN wyjaśniają, że podręcznik można zastąpić, a możliwości jest wiele. - W internecie nie brakuje interesujących materiałów, w wielu szkołach są tablice interaktywne, niektóre z nich, jak w województwie śląskim, wprowadzają netbooki, na wyposażeniu niektórych placówek są także tablety, czyli rodzaj przenośnego komputera z ekranem dotykowym - dodaje Żurawski.

Według ministerstwa wielu nauczycieli realizuje w szkołach programy autorskie bez podręczników. Jednak gdy zapytaliśmy ile ich jest konkretnie, usłyszeliśmy w MEN, że nie mają o tym pojęcia.

- O tym, czy rodzice muszą kupować podręczniki decyduje nauczyciel. Wszystko zależy od tego, jaką metodę wybierze - twierdzą w ministerstwie.
- To, co słyszymy w resorcie edukacji to jakaś futurologia. Szkoły nie mają na podstawowe rzeczy. Nie żyjemy w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, gdzie wcale nie płacą za podręczniki. Każdego roku we wrześniu odczuwam zażenowanie, kiedy oglądam ceny książek do szkoły. Mówienie, że mamy sami pilnować własnych interesów w szkole, świadczy tylko o tym, że nie ma żadnej woli, żeby nam pomóc. Dlatego edukacja naszych dzieci kosztuje nas coraz więcej - komentuje Elbanowska.

Pani Mirosława Greń z Brennej będzie musiała w tym roku kupić trzy komplety podręczników. - Do pierwszej klasy szkoły podstawowej za 160 zł, do pierwszej gimnazjum za 400 zł i do drugiej za 500 zł - wylicza. - Ministerstwo zamiast tłumaczyć, że nauczyciel nie musi uczyć dzieci z podręczników, lepiej pomyślałoby o zwiększeniu grupy uczniów, którzy mogliby dostać wyprawkę szkolną. Nie każdy ma w domu internet stąd propozycja niekupowania podręczników jest co najmniej nieżyciowa - dodaje Greń.

Problem z podręcznikami zaczął się w latach 90., kiedy reformowano programy nauczania. Znane elementarze, na których wychowały się całe pokolenia - na przykład Falskiego - zastąpiły nagle nowe podręczniki i ćwiczenia dla najmłodszych. Jeden pakiet dla pierwszoklasisty szkoły podstawowej może się składać nawet z kilkunastu elementów.

W 2006 roku ówczesny minister edukacji Roman Giertych wprowadził nowy zapis w ustawie o systemie oświaty, który miał gwarantować niewymienialność podręczników przez trzy lata. Nie można było przez ten czas zmieniać treści podręczników. Zgodnie z założeniami dzieci miały wymieniać się podręcznikami.
Przepis nie obowiązywał nawet zapisu ustawowego, bo zmienił się już w 2008 roku z inicjatywy kilku posłów. To, co teoretycznie miało zabezpieczyć rodziców przed zakusami wydawców, ostatecznie niczego nie zmieniło. Wydawcy nadal mają wolną rękę i co najważniejsze sami decydują o cenach drukowanych książek, zaś resort oświaty od lat tłumaczy: "My nie mamy na to wpływu".

Wideo

polecane: Flesz: Koniec świata jest blisko? Kilka już za nami...

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3