Pierwsza część podręcznika "Nasz Elementarz" trafiła w czwartek do konsultacji społecznych - poinformowała minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska. Z nowego bezpłatnego podręcznika od września będą korzystać uczniowie pierwszych klas szkół podstawowych.

Komentarze (69)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

pie (gość)

po 2 tygodniach okładka odpadła dodam że dziecko szanuje książki szmelc

elza (gość)

Krytyka, krytyka, bez podstaw, czyli wszyscy tu bardzo sie znają na wszystkim. Moim zdaniem, jest ok, tak jak powinno, wg pp, tylko widzę problem gdzie indziej. Dlaczego wszyscy maja uczyć wg jednego podręcznika, tak samo, czy nie lepiej jak jest wybór dla n-la? Przecież dzieci sa na rożnym etapie rozwoju, n-le maja rozne preferencje.... Dla mnie problemem jest brak wyboru, przez co z pewnością obniży sie poziom nauczania.....

Bunia (gość)

Wczoraj odebrałam podręcznik dla mojego pierwszoklasisty. To jakaś wielka pomyłka! Jak można było stworzyć takie badziewie i jeszcze się tym szczycić? Po to,żeby dziecko mogło się czegoś nauczyć, musimy zakupić im dodatkowe materiały. Paranoja! Może tak Rząd powinien sobie odpuścić tworzenie bubli. Dotychczasowe książki były dużo lepiej przygotowane.

mama (gość)

Graficznie uważam podręcznik za dostosowany do dzieci. Pamiętajmy że to pokolenie wychowane na bajkach Carton Network i grach komputerowych. Ten pozorny chaos obrazu dociera do nich bardziej czytelnie niż do nas. Obawy jednak budzi we mnie poziom merytoryczny książki. To wielki minus. Część I w zakresie matematycznym kończy się na poziomie 2+1=3 i 3-2+1. To moim zdaniem za mało. Z niepokojem będę sie przyglądać postępom mojej pociechy.

~gość (gość)

Podręcznik dotarł do szkół za późno. Słabej jakości, z miękką okładką. Nie wytrzyma więcej niż rok szkolny. Przekazywanie go następnym rocznikom nie ma sensu. Brzydka szata graficzna. Zamiast ładnych obrazków - bohomazy. Strona merytoryczna elementarza krytykowana przez wiele środowisk. Pani Lorek nie zna chyba metody symultaniczno -sekwencyjnej. Poza tym narzucanie jednego podręcznika to dyktatura.

Karolina (gość)

Moim zdaniem podręcznik można określić jednym słowem - CHAOS. Dlaczego autorzy nie wybrali jednej techniki graficznej tylko mieszają wszystkie możliwe w taki sposób, że można dostać oczopląsu? Po drugie, merytorycznie ten podręcznik jest niepoprawny. Zawiera dużo błędów. Oprócz tego nie rozumiem, co mają nieść za sobą ćwiczenia typu: "O czym mogłyby rozmawiać ze sobą klocki, gdyby umiały mówić?". Dziecko posługujące się na tym etapie rozwoju uwagą mimowolną oraz uczące się najlepiej na konkretnych przedmiotach zupełnie się w tym podręczniku nie odnajdzie. Za dużo wszystkiego i bez żadnej logiki.

Gość (gość)

Dla mnie ten podręcznik jest na poziomie istniejących podręczników. Słowa które mają obrazki dziecko łatwo przeczyta. Jestem bardzo zadowolona. Wy nie wiecie ile osób z wydawnictw do tej pory wzbogaciło się pisząc proste podręczniki dla dzieci.

Gość (gość)

Tak widziałam tekst rzucony w zerówce dzieciom na rzutniku wielkości 5cm. Dzieci przepisywały ten tekst w komputer czcionką 12. Dostosujcie najpierw nauczycieli do 6 latków.

Krystyna (gość) (gość)

Zabiera się nauczycielom i dzieciom wspaniałe książki i zmusza się do pracy na podręczniku, który przypomina te sprzed 40 lat. Obecnie mamy nowoczesną szkołę. Wszystkie podręczniki są w wersji elektronicznej. Pracownie wyposażone są w tablice interaktywne lub ekrany z rzutnikami. Teksty zawarte w podręcznikach wyświetlane są na tablicy. Między wydawnictwami panuje zdrowa rywalizacja, dzięki czemu mamy podręczniki na wysokim poziomie. Po co tworzyć nowe, w pośpiechu, bez konsultacji, skoro mamy wspaniałe książki. Nauczyciele milczą, boją się o pracę i zgadzają się tym samym na agonię polskiej edukacji. Kto wymyślił te zmiany i po co? Można przecież dopłacić do książek, które są już na rynku. Ciągle reformuje się klasy I-III. Może warto byłoby zająć się szkolnictwem wyższym.
Krystyna

Aśka (gość)

Już wolę te 20 książek które mój pierwszak ma w tym roku niż ten jeden beznadziejny elementarz. Jedna wielka gmatwanina.

Ania (gość)

Ten elementarz jest dla 7 latka a nie dla 6 latka niektóre takie wyrazy że w głowie się nie mieści że nasze dzieci będą z tego korzystać jakaś masakra. I pomyśleć że niby mają 3 lata na naukę czytania a tu się okazuje że one po pierwszym półroczu muszą czytać.

Gość (gość)

moim zdaniem to najpierw trzeba dzieci nauczyć alfabetu po kolei a nie jak komu się podoba.

normalny za UE (gość) (Ktoś)

ty i twoja skrzywiona polska psycha wyjedziecie do Niemiec tam jest twoje i twojej hitlerowskiej rodziny miejsce nazisto