Osiemnaście starych i zrujnowanych stodół stoi obok siebie na terenie należącym do Spółki dla Zagospodarowania Wspólnoty Leśno-Gruntowej w Siewierzu.

Rozsypujące się budynki są niebezpieczne dla ludzi, tymczasem często bawią się tam dzieci i przebywają w nich lokalni miłośnicy piwa. Siewierzanie obawiają się, że w końcu dojdzie do tragedii. Uważają, że dla świętego spokoju należałoby je rozebrać.

- Stodoły są w fatalnym stanie. Część z nich znajduje się w pobliżu szkoły, co stanowi dodatkowe zagrożenie dla naszych uczniów. Nikt tak do końca nie może ich upilnować - mówi Rafał Wieja, dyrektor Zespołu Szkół w Siewierzu.

W rozpoczęcie rozbiórki zaangażowani są burmistrz Siewierza, spółka leśno-gruntowa, a nawet będziński powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Problem w tym, że zawiłe przepisy prawne nie pozwalają na ich rozebranie i zagospodarowanie terenu, zgodnie z planami przyjętymi przez gminę.

- Teren należy do spółki, ale budynki są własnością prywatnych właścicieli. Nie wszystkich posiadaczy stodół udało się ustalić, gdyż np. po śmierci rodziców dzieci wyjechały z Siewierza, zerwały kontakt z miastem, kobiety zmieniły nazwiska. Czasem jest też tak, że brat nie zna adresu siostry, natomiast oboje dziedziczą te ruiny. Co gorsza, niektórzy nie chcą się do tych budynków przyznawać lub nie reagują na nasze prośby, aby zająć się stodołami. Prawo jest jednak prawem i zanim nasza spółka będzie mogła je wyburzyć, najpierw musi porozumieć się z właścicielami poszczególnych budowli lub skorzystać z drogi prawnej- tłumaczy Janusz Nawrot, przewodniczący Spółki dla Zagospodarowania Wspólnoty Leśno-Gruntowej w Siewierzu. Przytacza jedną z wielu sytuacji, w których członkowie spółki starali się doprowadzić sprawę stodół do szczęśliwego końca.

- W marcu ubiegłego roku spółka zwróciła się do kilkunastu możliwych do zidentyfikowania posiadaczy stodół z apelem o ich rozbiórkę lub remont, proponując jednocześnie współpracę i wzięcie na siebie części kosztów. Wtedy pozytywnie odpowiedziała tylko jedna osoba - tłumaczy Janusz Nawrot.

Również władze gminy są bezsilne. - Zgodnie z inwentaryzacją, która została przeprowadzona w 2007 roku, właściciele 18 stodół zostali ustaleni dopiero na podstawie wywiadów środowiskowych. Dlatego, że stodoły i ich właściciele nie byli i do tej pory nie są zewidencjonowani w dokumentach urzędowych - tłumaczy Grzegorz Podlejski z UM w Siewierzu.

Wiadomości

Komentarze (3)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Mieszkaniec Siewierza (gość)

Odpowiedź w stylu pana Przewodniczącego. Wszystko zgodnie z prawem, koniec i kropka.
Może Menager zabrał by sobie ten skansen na swoją ulicę, to by sobie patrzał na zabytki architektoniczne.
Gdyby teren z ukształtowaniem był podobny do targowiska, to z pewnością nie było by tego tematu. A wiecie dlaczego?Bo tam sprzedawano piach, za który Spółka nie brała pieniędzy. Czy ktoś normalny wydzierżawił by grunt, na którym są tysiące, a może nawet miliony ton piachu (około 5-7 złotych za tonę). Coś tu śmierdzi.
Dziękuję, że ktoś podjął ten temat obrzydliwych stodół. chylę czoła. Dzikuję
Autorowi zdięć gratulacje. Szkoda,że rzeczywistość jest inna. Pozdrawiam

Więcej na temat: