Bytomskie kamienice na krawędzi katastrofy

Michalina Bednarek
Michalina Bednarek
Dwie katastrofy budowlane w ciągu dwóch miesięcy? To bytomska ... Piotr Studziński (www.ruiny.bytom.pl)
Dwie katastrofy budowlane w ciągu dwóch miesięcy? To bytomska rzeczywistość. Jaki pomysł mają urzędnicy na polepszenie sytuacji?

W ostatnim czasie Bytomianie byli świadkami zawalenia się dwóch budynków. 5. lutego runęła kamienica przy ul. Korfantego, a nieco ponad miesiąc później kolejna przy ul. Piekarskiej. Co na to urzędnicy? Choć o problemie wiedzą, przyznają, że w wielu przypadkach mogą niewiele zrobić.

Przyczyny

- W czasach PRL, ówczesna władza zdecydowała, że na terenie Bytomia wydobycie węgla będzie odbywać się z tzw. filara ochronnego bezpośrednio pod centrum miasta, co dziś doprowadza do tylu katastrof budowlanych – tłumaczy Andrzej Głogowski, naczelnik wydziału zarządzania kryzysowego UM Bytom - Takie budynki nieraz ze względów ekonomicznych powinny zostać wyburzone, ale często nie można tego obowiązku wyegzekwować od właściciela.

Nakazanie prywatnemu właścicielowi wyburzenia bądź wyremontowania budynku jest utrudnione z wielu przyczyn. - Bardzo często nieuregulowany stan prawny wyklucza podjęcie jakichkolwiek kroków. Po za tym wciąż brakuje pieniędzy, a przepisy budowlane też nie sprzyjają – tłumaczy Katarzyna Krzemińska – Kruczek, rzecznik UJM Bytom.

Szkody górnicze są główną, ale nie jedyną przyczyną walących się budynków. - Pewien wpływ na ten stan ma także to, że po '45 przyjechali tu przesiedleńcy ze wschodu, mieszczaństwo niższej klasy, niż te sprzed wojny - nie dbali oni o ''niemiecką" spuściznę tak, jak o swoje, polskie – dodaje Piotr Studziński, autor strony www.ruiny.bytom.pl. – Wpływ na taki stan miasta mogła mieć też likwidacja przemysłu ciężkiego, co za tym idzie bezrobocie i ogromne wydatki z budżetu miasta na pomoc społeczną, co było równoznaczne z brakiem inwestycji w kamienice. Na przestrzeni lat niedostateczne były także naprawy szkód ze strony kopalń, gdyż nie były one wykonywane w 100%. Do tej pory nie wskazano osoby lub grupy osób, które są odpowiedzialne za decyzje górnicze, a są to osoby głównie z centrali ogólnopolskiej ówczesnego aparatu władzy. Ci ludzie skazali te miasto na bardzo ciężki los i jest to przemilczane - dodaje.

Pomysły

- Miasto jak na razie prowadzi rejestr budynków, które podlegają szczególnemu nadzorowi inspektora budowlanego. W razie jakichkolwiek sygnałów zagrożenia dla mieszkańców takiego budynku są przeprowadzani w bezpieczne miejsce, ale niestety pustostany zostają – mówi Głogowski.

Z urzędniczych zapewnień wynika, że w ramach akcji powiatowego zespołu zarządzania kryzysowego kontrolowane są pustostany.

- Jesteśmy świadomi, że w takich budynkach nieraz znajdują się ludzie, przebywa tam młodzież, bezdomni urządzają noclegi, niektórzy kradną złom, naruszając konstrukcję budynku do tego stopnia, że grozi on zawaleniem. Mamy stworzony wykaz budynków, które są stale monitorowane przez służby takie jak straż miejską i policję – informuje Andrzej Głogowski.

Tutaj jako przykład podawana jest kamienica przy ulicy Korfantego, która jak twierdzą urzędnicy została zabezpieczona jeszcze przed zawaleniem.

- Zły stan tego budynku zauważył w ramach programu monitorowania jeden z funkcjonariuszy porządkowych, który poinformował inspektorat o swoich podejrzeniach. Dzięki temu mogliśmy zaradzić temu, że kamienica, która po kilku dniach się zawaliła była pusta, a dodatkowo zamknięto fragment ulicy bezpośrednio przy niej. Następnie ta kamienica została rozebrana ze środków miasta – informuje Katarzyna Krzemińska – Kruczek.

Na czarnej liście inspektora budowlanego jest obecnie ponad 80 budynków. Jak nas zapewniono lista jest aktualizowana na bieżąco.

- 7 stycznia miała miejsce ostatnia edycja spisu i muszę powiedzieć, że w stosunku do lat wcześniejszych ta liczba zmalała. Dodatkowo ogłaszane są przetargi na wyburzenie budynków stanowiących zagrożenie, bo miasto nie ma pieniędzy, je wszystkie naraz wyburzyć – dodaje Andrzej Głogowski.

Sprawę wyburzania pustostanów stara się precyzować rzecznik miasta. - Jeśli chodzi o budynki miejskie, które nie nadają się już do użytku to staramy się je sukcesywnie wyburzać, oczywiście nie jesteśmy w stanie zrobić tego w krótkim czasie – informuje Katarzyna Krzemińska – Kruczek.

Jak podaje magistrat, wcześniejsza władza wyprzedawała budynki w Bytomiu bez jakichkolwiek zobowiązań. Od 2007 roku wprowadzono pomysł na sprzedaż kamienic.

- Aby kupić kamienicę nowy właściciel musi się zobowiązać do wykonania remontu za 30% zadeklarowanych pieniędzy, które chciałby włożyć w renowację budynku. Musi on się odbyć w ciągu dwóch lat. Od czterech lat, a więc odkąd takie warunki zostały wprowadzone nie zdarzyło się aby ktoś nie dotrzymał warunków umowy.

Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Bytomiu twierdzi, że ma wszystko pod kontrolą.

– To media napędzają strach mieszkańców Bytomia, wciąż informując o fatalnym stanie budynków. Sytuacja nieraz jest beznadziejna, bo kamienica należy do prywatnego właściciela i nie możemy od niego wyegzekwować nieraz chociażby remontu – informuje Elżbieta Kwiecińska, inspektor budowlany - Wobec właścicieli nie wywiązujących się z swoich obowiązków względem posiadanego obiektu rozpoczynamy procedurę prawną, ale pamiętajmy, że aby nasze działania miały natychmiastową skuteczność, zmienione powinny zostać przepisy budowlane.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie