Co nasz region może zyskać dzięki spisanej śląskości?

Agata Pustułka
T. Bold
Udostępnij:
809 tysięcy deklaracji o śląskiej narodowości w ostatnim spisie powszechnym, to wynik, który budzi szacunek. Gdzie w regionie jest najwięcej Ślązaków? Tego dowiemy się dopiero za 2-3 miesiące, bo GUS podał w czwartek tylko dane zbiorcze. Nie wiemy więc, jak deklaracje narodowościowe rozłożyły się w poszczególnych gminach i województwach, ani ilu nowych Ślązaków zawdzięczamy prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, który wypowiedzią o "zakamuflowanej opcji niemieckiej" zmobilizował antypisowski elektorat w całej Polsce.

Miło by było, gdyby solidna śląska mniejszość ujawniła się np. w Warszawie, bo wtedy moglibyśmy liczyć na większe wpływy w stolicy. To oczywiście żart, ale nie do końca. Bo realizacja regionalnych postulatów będzie zależna od tego, jak centrala i polskie elity polityczne zareagują na pospisową sytuację na Śląsku.

- Brak reakcji byłby najgorszym rozwiązaniem - mówi dr Małgorzata Myśliwiec, politolożka z Uniwersytetu Śląskiego.
Do tej pory nasz region największym zainteresowaniem polityków cieszył się tylko przed i w czasie kampanii wyborczych.

- Rząd nie ma pomysłu na Śląsk, nie prowadzi wobec regionu żadnej polityki, a powinien mieć scenariusz, bo region jest ważny i znaczący dla gospodarki - ocenia prof. Jacek Wódz, socjolog z UŚl.

Eurodeputowany PO Jan Olbrycht zauważa, że w pogrążonej w kryzysie Europie mamy dziś do czynienia raczej ze wzmocnieniem roli centrali.

- Wynik spisu jest moim zdaniem takim odreagowaniem obywateli, u których poczucie krzywdy i złego traktowania przechodziło z pokolenia na pokolenie - tłumaczy Olbrycht.

Przestrzega jednak przed politycznym wykorzystywaniem spisu. - By przeprowadzić jakiekolowiek zmiany ustrojowe, a taką zmianą jest ustanowienie metropolii, trzeba zyskać poparcie innych regionów. Nie wytłumaczyliśmy, że metropolia jest konieczna, bo chodzi o zarządzanie aglomeracją, i nie chodzi tu o wyjątkowe rozwiązanie, tylko dla Śląska - dodaje euro- parlamentarzysta.

Dla śląskich regionalistów to chyba najważniejsze pięć minut, bo od tego, jak swoją działalność sformatuje RAŚ, będzie wiele zależeć. Nie można wykluczyć, że wielu śni np. o szkockim scenariuszu, bo niebawem właśnie w Szkocji odbędzie się referendum, która ma zdecydować o ostatecznym rozwodzie z Anglią.

Duża odpowiedzialność spada też na Platformę Obywatelską, która do współrządzenia województwem zaprosiła RAŚ. Czy teraz będzie musiała poskramiać apetyty koalicjanta?

- Platforma była katalizatorem zmian - mówi Zbyszek Zaborowski, szef śląskich struktur SLD, który ostro występował przeciwko sejmikowej koalicji. - Mamy dziś w regionie do czynienia z rozbudzeniem aspiracji, pewnymi obietnicami, z których na razie niewiele wynika. To rodzi frustrację.

Zaborowski podkreśla, że choć liczby spisowe są imponujące i świadczą o renesansie śląskości, to wciąż Ślązacy w województwie śląskim są mniejszością. - Nasz region jest różnorodny i w tej różnorodności tkwi jego największa siła - tłumaczy poseł.

O co możemy zabiegać w najbliższym czasie? Sprawdź na dziennikzachodni.pl


*ZOBACZ LISTĘ ZAWODÓW DO DEREGULACJI
*Hans Kloss powrócił FILM, ZDJĘCIA, RECENZJE, czyli HISTORIA PRAWDZIWA

Przełomowe odkrycie polskich naukowców

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie