reklama

Ksiądz Piotr Natanek - Zakazany przez kurię guru rycerzy Chrystusa

Marta PaluchZaktualizowano 
Ks. Piotr Natanek czyta Pismo św. w swojej pustelni, u stóp posągu Boga Ojca. Obok siedzi jego gąska
Ks. Piotr Natanek czyta Pismo św. w swojej pustelni, u stóp posągu Boga Ojca. Obok siedzi jego gąska FOT. WOJCIECH MATUSIK
Heretyk czy żarliwy kapłan? Opinie o ks. Piotrze Natanku, który niedawno obłożył klątwą dziennikarzy TVN 24, są podzielone. Kim jest duchowny, który chce posadzić Jezusa na tronie Polski? - sprawdzała Marta Paluch

W Grzechyni, rodzinnej miejscowości ks. Natanka (tu też zbudował pustelnię), większość mieszkańców jest oburzona tym, że kuria zabroniła mu nauczać na uniwersytecie papieskim i występować publicznie. - Nie pije, nie pali, baby ni mo. To ich drażni? - pytają.

Masoni w episkopacie

Ksiądz Robert Nęcek, rzecznik krakowskiej kurii tłumaczy, że nie to. - Po pierwsze, idea intronizacji Chrystusa na tron Polski przez episkopat i parlament - mówi ks. Nęcek. - Po drugie, twierdzenie w kazaniach, że w episkopacie pełno masonów - dodaje ks. Nęcek.

Dlatego, po wielu skargach osób duchownych i świeckich, kuria w 2009 r. powołała komisję teologiczną, która zajęła się sprawą kontrowersyjnego kapłana. W marcu 2010 roku kardynał Dziwisz zakazał mu publicznych wystąpień, umieszczania kazań w internecie, brania udziału w konferencjach. Nie poskutkowało. 23 maja 2011 r. kardynał zakazał mu wykładać na uniwersytecie Jana Pawła II w Krakowie. W oświadczeniu czytamy m.in., że "tezy ks. Natanka są pełne teologicznych błędów, fantazyjne i ocierają się o śmieszność".

Kuria księdza upomniała, ale księża wypowiadać się nie chcą.

- Po co mi to? Zaraz będę miał setki telefonów od fanów ks. Natanka. Było ich tak dużo, że w pewnym momencie przestałem odbierać - mówi jeden z księży w kurii.

Chodzi m.in. o Rycerzy Chrystusa Króla. Noszą czerwone płaszcze z krzyżem i Jezusem, mają legitymacje, a na nich wypisane obowiązki - codziennie modlitwa o intronizację, raz w tygodniu odprawiają drogę krzyżową. Pasuje ich ks. Natanek. Witają się hasłem "króluj nam, Chryste". Odzew - "zawsze i wszędzie".

Aleksander Wróbel, rycerz od dwóch lat: W telewizji obrzydzają naszego księdza. On nie jest aż taki przesadny, tylko zatroskany o naród. I za każdym razem cytuje oficjalne dokumenty Kościoła - podkreśla. Tłumaczy, że kapłan opowiada tylko o tym, co czeka ludzkość.

- Tsunami, trąby powietrzne, a teraz zatrucia warzywami. Myśli pani, że to przypadek? To są napomnienia, żebyśmy się ponawracali. Bo człowiek przestał traktować Boga jako swego pana - mówi.

Ratunkiem ma być intronizacja Chrystusa na króla Polski (Polska jest według nich narodem wybranym). Rycerze są rozczarowani postawą hierarchów, którzy tego nie chcą.

- Gasi się kapłana, który ma wielką misję i łaski z nieba. A przecież nie chcemy żadnej hucpy. Intronizacja ma polegać na uroczystym ogłoszeniu poprzedzonym rekolekcjami narodowymi. To spowoduje, że ludzie się zmienią wewnętrznie i zaczną żyć według dekalogu - mówi rycerz Chrystusa.

Ilu ich jest? - Pod Grunwaldem w 2010 r. w płaszczach było nas 500, a razem tysiąc, z Polski i z zagranicy - podkreśla. Rycerze są pasowani w pustelni księdza w Grzechyni.

Trzy posągi na łące

Pustelnia Niepokalanów leży na malowniczej górce. Wokół Beskid, zielone łąki. Słowo pustelnia jednak słabo tu pasuje. Na kompleks składają się drewniane domki z wieżyczkami z bali, zupełnie jak średniowieczna warownia. W środku są też całkiem spore łąki, na których pasą się barany, kozy, a nawet konie. Obok, na łące stoją trzy kilkunastometrowe pomniki - Jezusa, Maryi i Boga Ojca. Pod nim siedzi ks. Natanek i czyta Biblię. Obok niego mała, szara gęś. Czuje się tu jak u siebie.

- Proszę księdzu nie przeszkadzać, przyjdzie do was za pół godziny. Teraz chce się pomodlić, dzisiaj miał już z sześciu gości - mówią robotnicy, którzy pomagają rozbudowywać ośrodek.

Do księdza Natanka przyjeżdżają z całego kraju.

- A nawet z Australii, wie pani gdzie jest Australia? Dwadzieścia osiem godzin w samolocie. Dwa razy byli jedni i ci sami. A jak figura była poświęcana, z 38 państw byli ludzie. Dwa i pół tysiąca. Na cały świat było głośno o tym - mówi niebieskooki, sympatyczny starszy pan. To ojciec księdza Natanka. Mieszka tu razem z żoną i synem.

Opowiada, że kiedy ponad 20 lat temu kupili ten kawałek ziemi, nic na niej nie było. A teraz to zadbane gospodarstwo. 30 kur daje jajka, kozy (łaszą się zupełnie jak psy) - mleko.

- Mieli my tam nad rzeką taki namiot, on z dzieciami po górach jeździł, w namiocie społ. Tydzień czy dwa tam stali. Ale przyseł wiatyr i wszystko porwał - pokazuje ojciec ks. Natanka. Dlatego trzeba było zbudować pustelnię. Jest bardzo dumny z syna.

- Jak się wyświęcił, był ino jeden rok w Oświęcimiu na parafii i zaraz go z miejsca biskupi wysłali na studia. Bo on jest ogromnie zdolny. 20 lat studiował, a teraz doktor habilitowany. Spokojnie by mógł iść na profesora - mówi.

Słyszał o tym, że kurii działania jego syna się nie podobają. Jednak stoi murem za swoim dzieckiem. - A coś tam w Krakowie bajtlują, to bajtlować można byle jak. Nie mogli patrzeć na to, co tu powstało.

Ksiądz Natanek skończył się modlić. Pisklę gąski wziął na ręce. - W czym mogę pomóc? Z dziennikarzami nie rozmawiam. Są nieuczciwi - ucina i grzecznie wyprasza za drzwi.

Afera czerwonych paznokci

Bardziej rozmowni są mieszkańcy Grzechyni.

- Nie lubi mediów, bo go wyśmiali ci z TVN, że o tych czerwonych paznokciach mówił, że to znaczy, że dziecko może być w sekcie czy subkulturze. A on przecież chciał tylko wytłumaczyć, co czyha na młodzież. Żeby rodzice wiedzieli, jak rozpoznać sekty, satanistów, uważali. To co, źle powiedział? - pyta Stanisława Bogdanik. Podkreśla, że cała wieś przychyliłaby księdzu nieba. - Za to, co on dla nas zrobił. To bardzo dobry człowiek, nikogo nie psuje - podkreśla.

Mieszkańcy są mu wdzięczni.

- Kiedy tylko było trzeba zebrać ludzi do siana, budowy drogi, zawsze pomagał. Sam też zakasywał rękawy, robotny bardzo. Gdyby nie on, toby tej drogi w Grzechyni pewnie nie było - mówi Władysław Bisaga, były radny gminy.

- Kiedyś mówił na kazaniu, że jak będziemy źle robić, to nas diabeł chwyci i hyc! Ale przecież trzeba się czegoś bać. Inaczej by człowiek nie miał żadnych oporów - tłumaczy. Cieszy się, że z ogródka ma piękny widok na posąg Boga Ojca.

- Drzewka sobie podetnę, będzie lepszy widok - mówi.

Okoliczni mieszkańcy wyliczają to, co ksiądz zrobił dla ich gminy - obozy wędrowne dla dzieci, pielgrzymki do kalwarii, zawody sportowe co roku na Dzień Dziecka. Na trzygodzinne msze ludzie zjeżdżali z całej Polski. Ksiądz gra na gitarze, dobrze śpiewa.

Przez wiele lat nikt go nie nazywał kontrowersyjnym. Tak naprawdę jego kłopoty zaczęły się kilka lat temu.

Studenci go lubili

Ksiądz Natanek został wyświęcony w 1985 roku. Rok później został wykładowcą na Papieskiej Akademii Teologicznej (jest magistrem teologii i doktorem habilitowanym nauk humanistycznych). Zamieszkał w parafii św. Antoniego w Bronowicach Małych. Jako wykładowca historii Kościoła nie miał obowiązków duszpasterskich. Często więc jeździł do rodziców, pomagał budować pustelnię.

Studenci PAT bardzo go lubili. Miał charyzmę, prosty styl opowiadania.

- Typowy góral, szczery, wylewny. Wielu go za to lubiło. Wtedy nie mówił nic o intronizacji, diable, nie bulwersował -- mówi Sławomir Rusin, były student historii Kościoła na PAT (ukończył uczelnię w 2001 roku). Na uczelni był jednak poza koleżeńskimi układami księży. Trzymał się studentów i swojej pustelni. - Nie było żadnych sygnałów o tym, że coś złego się dzieje - podkreśla ks. Jan Szczepaniak, były dziekan Wydziału Historii Kościoła PAT.

Kilka lat temu zaangażował się we wszczęty przez Kościół proces beatyfikacyjny mistyczki Rozalii Celakówny, która mówiła o intronizacji Chrystusa Króla. Sam zaczął głosić te idee i mówić o czyhającym szatanie. I zaczęły się kłopoty. - Episkopat jest przeciwny intronizacji i nawet tego nie kryje. Ale przecież co to za herezja, skoro mamy już oficjalnie uznaną Maryję, królową Polski? - pyta Jerzy, przedsiębiorca i członek Stronnictwa Polska Racja Stanu, która w swoich postulatach ma również ideę intronizacji Jezusa.

- Co on takiego złego mówi? Że jest piekło, czyściec, szatan?! Przecież Kościół to powtarza od zawsze. A że chcemy, żeby się coś zmieniło na lepsze, to źle? Czy pani jest szczęśliwa, patrząc na biednych ludzi, bezrobotnych, przemoc? Ja nie - dodaje Anna, jego żona.

Podkreśla, że mistycy, wizjonerzy w Kościele zawsze mieli ciężko. - Siostrę Faustynę, dziś świętą, zakonnice uważały za wariatkę. Ojciec Pio też był przez jakiś czas zamknięty w klasztorze. Ksiądz Natanek powiedział, że jest gotów ponieść konsekwencje swoich działań i cierpieć - mówi Jerzy.

Już poniósł. Bramy jego pustelni, kiedyś szeroko otwarte, dziś zamknięto. Mszę może odprawiać ale - jak zaznacza rzecznik kurii - tylko za zgodą proboszcza parafii w Bronowicach i tylko tam. Niektórzy wierni, przestraszeni ewentualnymi konsekwencjami, przestali chodzić na msze.

--Ta jego inicjatywa wcale nie jest zła i to żadne dziwactwo. Ale skoro kuria go potępiła, to ja już nie chodzę. Niech oni się między sobą dogadują, ja się w wojny kościelne nie wdaję - mówi jedna z mieszkanek Grzechyni. Prosi, żeby nie podawać jej nazwiska.

O tym, że księdzu wrogów nie brakuje, świadczy również fakt, że w 2008 roku do prokuratury w Suchej Beskidzkiej przyszedł anonim, że molestuje dzieci w swojej pustelni.

- Policja drobiazgowo to sprawdzała. Okazało się jednak, że zarzuty z anonimu są bezpodstawne - mówi Jerzy Procner, szef jednostki.

Ksiądz Natanek i jego sympatycy nie składają jednak broni. Mimo kościelnego zakazu na stronie jego telewizji internetowej Christs Vincit-tv można znaleźć wszystkie kazania. Sympatycy deklarują, że codziennie modli się za niego 2 tysiące osób. A sam ksiądz niedawno rzucił klątwę na ekipę TVN, która nagrywała jego kazanie.

- Szkoda mi go, bo mógł zrobić wiele dobrego. Ale nie da się na dłuższą metę funkcjonować, wszędzie widząc diabła. To niezgodne z ewangelią - kwituje Sławomir Rusin.

Ks. Natanek w kazaniach ostrzega przed sektami i satanizmem

To kazanie wywołało burzę w internecie i telewizji. Wierni twierdzą, że media ośmieszają księdza. Co właściwie powiedział?

Jeśli twoje dziecko ma metal gdzieś na oku, gdzieś na tyłku, to już wiedz, że się diabeł nim interesuje. Jeśli u twojego syna na głowie jawi się żel, potem irokez, to już wiedz, że tam się coś bardzo mocno burzy. Jeżeli twoja córka dorastająca używa bardzo jaskrawych kolorów do paznokci - czarnych jak piekło czy czerwonych jak ogień, to wiedz, że coś się dzieje. Jeżeli twoje dziecko lubuje się w czarnych kolorach, moro, to wiedz, że coś się z twoim dzieckiem dzieje. Jeśli słucha techno, heavy metalu, czarnego rocka - wiedz, że coś się z twoim dzieckiem dzieje - przestrzegał ks. Natanek.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3