Zasłużeni krwiodawcy stoją w kolejkach do lekarza. To są przywileje?

Grażyna Kuźnik
Henryk Wysoki od 50 lat oddaje krew. - I co mam z tego? - pyta
Henryk Wysoki od 50 lat oddaje krew. - I co mam z tego? - pyta Marzena Bugała
Henryk Wysocki z Rudy Śląskiej, emerytowany górnik, od pół wieku oddaje honorowo krew. Otrzymał tytuł Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi, co wiąże się z pewnymi przywilejami. Gdy wybiera się do przychodni, nie musi stać w kolejce do lekarza. Okazało się jednak, że przywileje są tylko... na papierze.

- Kilka tygodni temu bardzo źle się poczułem, wysiadł mi kręgosłup. Nic nie pomagało, lekarz rodzinny wypisał mi skierowanie do neurochirurga i szybko zgłosiłem się do Poradni Neurochirurgicznej w Bytomiu, przy ulicy Legionów 10, w dawnym szpitalu górniczym. Tam przekonałem się, że zasłużony krwiodawca nic nie znaczy - opowiada starszy pan.

W poradni pojawił się rano. Czekał kilka godzin, ale nie było mowy o przyjęciu poza kolejką, nawet rejestratorka w końcu uznała, że lekarz w ogóle go nie przyjmie. Dlaczego? Bo nie przyniósł badań rezonansem magnetycznym. Bez nich nie ma szans na wizytę u specjalisty w tej poradni.

- Nie miałem pojęcia, że coś takiego jest potrzebne. Nie wiedziałem, kto kieruje na rezonans, myślałem, że właśnie neurochirurg. Odesłano mnie z niczym, bez żadnej informacji, z zadowoleniem, że jednego kolejkowicza mniej. Kiedy wróciłem do lekarki rodzinnej, ta stwierdziła, że ona też nie wydaje skierowań na rezonans - mówi rozżalony pacjent.

Okazuje się, że w bytomskiej poradni neurochirurgicznej biletem wstępu do gabinetu lekarskiego, oprócz skierowania, jest rezonans. - Bez rezonansu szkoda czekać w kolejce - przyznaje Danuta Staciwa, rejestratorka. - Nasi chirurdzy podejmują decyzje w sprawie operacji. Pacjent powinien mieć już przy sobie wyniki badań, na które skierował go ortopeda lub neurolog.

Na bezpłatne badania rezonansem czeka się kilka miesięcy. Można zrobić je prywatnie, ale kosztuje to 900 zł. - Gdyby ten pacjent miał rezonans, na pewno byłby przyjęty bez kolejki - zapewnia rejestratorka. - Co trzeci pacjent przyjmowany przez lekarza to ten z przywilejami. Najwięcej wchodzi pracowników służby zdrowia.

Zasłużeni krwiodawcy skarżą się jednak na to, że ich prawa nie są respektowane. Do śląskiego Narodowego Funduszu Zdrowia co miesiąc trafiają średnio dwie ich skargi. Pan Henryk chce także poskarżyć się na to, że bytomska poradnia bezwzględnie żąda badań, o których nigdzie oficjalnie nie uprzedza, ale bez nich odsyła nawet bez kwitka.

O problemach krwiodawców wie wiele instytucji i stowarzyszeń. - Krew jest nam stale potrzebna, ostatnio tym bardziej, że powstał nowy ośrodek transplantacyjny przy Instytucie Onkologii w Gliwicach - mówi Aleksandra Dyląg z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach. - W ogóle w regionie znacznie zwiększyła się ilość przeszczepów wątrób, nerek, a to wymaga ogromnej ilości krwi, dostarczanej systematycznie. Na razie jesteśmy w stanie ją zapewnić, a to dzięki ofiarodawcom, w tym oczywiście honorowym dawcom krwi. Oni są godni największego szacunku. Dochodzą do nas sygnały, że prawa honorowych krwiodawców nie są respektowane, ale my możemy tylko przypominać o tym i prosić o to, żeby ich doceniano i nie zniechęcano. Teraz na przykład poszukujemy pilnie dawców z grupą krwi B plus. Na takie apele odpowiadają najszybciej nasi sprawdzeni dawcy .

- Dochodzą do nas sygnały, że skromne przywileje krwiodawców nie są przestrzegane. Powinni być bez kolejki przyjmowani do lekarzy specjalistów, ale tam są traktowani jak zło konieczne. Czy zostaną przyjęci, zależy od czyjegoś widzimisię - podkreśla Zbigniew Nowak, wiceprezes Stowarzyszenia Honorowych Dawców Krwi RP w Dąbrowie Górniczej. - W tej sprawie wystosowaliśmy protest do resortu zdrowia, nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Nie słyszałem o takim warunku

Jacek Kopocz, rzecznik prasowy śląskiego oddziału NFZ:

Zgodnie z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych, osoby posiadające tytuł "Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi", mają prawo korzystać poza kolejnością ze świadczeń opieki zdrowotnej oraz z usług farmaceutycznych, udzielanych w aptekach.
Zdarza się, że nie jest to respektowane, ale rzadko. Oczywiście, zawsze pierwszeństwo mają osoby z zagrożeniem życia.

Nie słyszałem o takim warunku przyjęcia do lekarza w poradni neurochirurgicznej, jak posiadanie wyników badań z rezonansu. Przecież pacjentowi ktoś musi najpierw wypisać skierowanie na badanie! Musi to zrobić specjalista, bo on wie najlepiej, co jest w nim ważne. Neurochirurg powinien skonsultować z pacjentem, jakie badania są niezbędne do postawienia diagnozy.

Kto może ominąć kolejkę do lekarza

Prawo do korzystania poza kolejnością do świadczeń opieki zdrowotnej, z usług farmaceutycznych w aptekach i do korzystania bez skierowania ze świadczeń ambulatorium specjalistycznego mają:
- zasłużeni honorowi dawcy krwi
- zasłużeni dawcy przeszczepu
- inwalidzi wojenni
- inwalidzi wojskowi
- kombatanci - w tym osoby represjonowane.

Muszą jednak udokumentować swoje prawo do obsługi bez kolejki np. legitymacją.
Podstawą prawną jest ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych.

Inwalidzi wojenni i wojskowi, kombatanci i osoby represjonowane nie muszą też starać się o skierowanie do:
- dermatologa
- onkologa
- okulisty
- psychiatry
- ginekologa i położnika
- wenerologa
- dentysty.

Podwyżki cen. Gdzie największe? W Polsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie