Stop pożarom traw. W marcu i kwietniu jest ich najwięcej

Redakcja
Obraz Anna Kaczmarz
Obraz Anna Kaczmarz

W 2017 roku odnotowano ponad 125 tys. pożarów w całej Polsce. Blisko 40 tys. z nich to pożary traw na łąkach i nieużytkach rolnych
11 kwietnia w województwie śląskim strażacy ugasili ponad 2,3 tys. pożarów traw na łąkach i nieużytkach rolnych. Niestety, w jednym z nich zginął człowiek.
Przełom zimy i wiosny to okres, w którym wyraźnie wzrasta liczba pożarów traw na łąkach i nieużytkach rolnych. Spowodowane jest to wypalaniem suchych traw i pozostałości roślinnych. Obszary zeszłorocznej wysuszonej roślinności są doskonałym materiałem palnym, co w połączeniu z nieodpowiedzialnością ludzi skutkuje gwałtownym wzrostem pożarów. W związku z tym Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej we współpracy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji prowadzi akcję pn. „Stop pożarom traw”. Ma ona na celu zmniejszyć liczbę pożarów traw oraz uświadamiać mieszkańców o zagrożeniach wynikających z podpaleń nieużytków rolnych.

- W ubiegłym roku w woj. śląskim doszło do 5,5 tys. pożarów traw na łąkach i nieużytkach rolnych, w których rannych zostało 8 osób, w tym 1 dziecko. W samym marcu i kwietniu mieliśmy takich pożarów ponad 3 tys. - mówi st. kpt. Aneta Gołębio-wska, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej PSP w Katowicach. - Natomiast od 1 marca 2018 roku do 11 kwietnia w woj. śląskim nasi strażacy ugasili ich ponad 2 tys. - dodaje.

W tym sezonie do największego pożaru traw doszło w sobotę, 7 kwietnia w Zawierciu-Blanowicach. Paliło się tam aż 15 hektarów nieużytków. - To bardzo ciężka akcja ratownicza, ponieważ ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Na pomoc musieliśmy wezwać samolot gaśniczy - mówi st. kpt. Gołębiowska.

Do najtragiczniejszego pożaru doszło jednak w środę, 11 kwietnia. W Knurowie, przy ul. Szpitalnej, podczas gaszenia pożaru trawy znaleziono zwłoki mężczyzny. To pierwsza w tym roku ofiara wypalania traw w województwie śląskim.

Niestety, wśród wielu ludzi panuje błędne przekonanie, że spalenie suchej trawy użyźni w sposób naturalny glebę, co spowoduje szybszy i bujniejszy wzrost młodej trawy. W pożarach traw i łąk niszczone są miejsca lęgowe wielu gatunków gnieżdżących się na ziemi i w krzewach. Palą się również gniazda już zasiedlone, a zatem z jajeczkami lub pisklętami. Dym uniemożliwia pszczołom i trzmielom oblatywanie łąk. Owady giną w płomieniach, co powoduje zmniejszenie liczby zapylonych kwiatów, a w konsekwencji obniżenie plonów roślin. Łąka po pożarze regeneruje się przez kilka lat.

Wypalanie traw jest niebezpieczne i niedozwolone
Co roku w wyniku pożarów szkód doznają ludzie, zwierzęta, a w środowisku ogień sieje ogromne spustoszenie. Rozprzestrzeniające się płomienie, pozornie do opanowania, stają się niebezpiecznym żywiołem. Dlatego warto pamiętać, że takie zachowanie jest zabronione i zagrożone karą. Funkcjonariusze policji apelują do mieszkańców o rozsądek i niewzniecanie ognia, który może stać się przyczyną tragedii.
Warto wiedzieć, że ustawa o ochronie przyrody i o lasach zabrania wypalania traw na łąkach oraz pozostałości roślinnych na nieużytkach, skarpach kolejowych i rowach przydrożnych, a osobom, które nie zastosują się do zakazu, grozi kara aresztu lub grzywna do 5 tys. zł. W przypadku stworzenia większego niebezpieczeństwa, czyli spowodowania pożaru stanowiącego zagrożenie dla życia, zdrowia czy mienia, kodeks karny przewiduje karę pozbawienia wolności od roku do dziesięciu lat.

Wypalanie traw zabija. W płomieniach giną zwierzęta
W pożarach traw, łąk i lasów ginie bardzo dużo zwierząt. Czy jesteśmy w stanie im pomóc?
- W trawach znajdziemy przede wszystkim dużo gadów czy płazów. Przebywają tam również malutkie zajączki czy ptaki, jak np. skowronki - mówi Jacek Wąsiński z Leśnego Pogotowia, ośrodka rehabilitacyjnego dla dzikich zwierząt, działającego przy Nadleśnictwie Katowice. - W trawach ginie również bardzo dużo owadów, które są niebywale ważnym elementem ekosystemu. Zwierzęta po pożarach trafiają do nas bardzo rzadko, bo zazwyczaj od razu giną w płomieniach - dodaje.

Jeżeli znajdziemy jeszcze żyjące zwierzę, to starajmy się nie dotykać go gołymi rękoma. Chodzi głównie o nasze bezpieczeństwo. Jeżeli nie wiemy, jak pomóc zwierzęciu, to włóżmy je do kartonu wyłożonego np. ręcznikami papierowymi i udajmy się z nim do najbliższego lekarza weterynarii. Można również powiadomić odpowiednie służby, jak Leśne Pogotowie w Mikołowie. - Takie zwierze musi przebywać w chłodniejszym miejscu. Przy oparzeniach nie powinniśmy polewać go zimną wodą - tłumaczy Jacek Wąsiński.

Nie wiesz, co robić w takiej sytuacji? Zadzwoń do Leśnego Pogotowia, przy ul. Kościuszki 70 w Mikołowie: 605 100 179.

Kiedy zakaz chowu klatkowego kur w Polsce?

Wideo

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3