1 procent zmienia życie podopiecznych ISKIERKI. Poznajcie historię Wiktorii

Agata Markowicz
Ta dziewczyna to prawdziwa wojowniczka. Pokonała chorobę i dziś żyje jak inni. Niedawno została mamą Lenki.

Choroba przyszła niespodziewanie w 2010 roku, kiedy była dziewięcioletnią dziewczynką. Diagnoza w postaci mięsaka prążkowo - komórkowego oczodołu prawego spadła na Wiktorię i całą rodzinę jak grom z jasnego nieba. To był szok i wówczas nikt nie spodziewał się, że najbliższe lata Wiktoria spędzi na intensywnym leczeniu na oddziale onkologii dziecięcej w Katowicach. Ani tego co miało jeszcze nadejść...

Gdy leczenie dobiegło końca i wydawało się, że wszystko wraca do normy, po ponad dwóch latach przerwy, doszło do wznowy choroby. Wiktoria musiała podjąć kolejną walkę, aby wyzdrowieć. Rozpoczęła chemioterapię i radioterapię, które miały dać pomyślny efekt. Takie były nadzieje, jednak cztery miesiące po zakończeniu procesu leczenia przyszła kolejna, już druga wznowa. W jej wyniku, oprócz zastosowanego leczenia wykonano także zabieg polegający na usunięciu, zaatakowanej przez nowotwór, gałki ocznej. Czy to nie za wiele jak na jedną maleńką osobę?

To nie był stracony czas
Zapytacie, co Wiktoria pamięta z czasów choroby? Kiedy była zmuszona na długie miesiące zamieszkać na szpitalnym oddziele onkologicznym, i to kilka razy w życiu? Okazuje się, że ma wiele dobrych wspomnień i przyjaciół z tamtych lat. To był czas, który będzie pamiętać do końca życia, ale nigdy nie powie, że do końca stracony.

Wracając pamięcią do szpitalnej przeszłości, pamięta wizyty znanych osób, w tym Szymona Majewskiego i Bogdana Kalusa. Wspomina też szalony wyjazd do Toskanii w 2013 roku. No i spaghetti, które przygotowywała jej mama w szpitalnej kuchni. - Większość tych rzeczy nie byłoby możliwych, gdybym nie spotkała na swojej drodze wolontariuszy ISKIERKI - mówi.

Fundacja powstała po to, aby towarzyszyć dzieciom chorym na nowotwory. Jej wolontariusze są obecni na oddziałach szpitalnych na co dzień. Znają dzieci po imieniu. Wiedzą, o czym marzą i co lubią robić. Organizują różnego rodzaju zajęcia, m.in. z arteterapii. Wycieczki w góry, spływy kajakowe, a nawet podróże za granicę. Zapraszają do szpitala ludzi z pierwszych stron gazet. Robią fantastyczne niespodzianki! #To daje efekty. Bo szczęśliwe, uśmiechnięte dziecko to szczęśliwy, spokojniejszy rodzic.

Żyć mimo wszystko!
Pomagamy nie tylko dzieciom, ale i ich rodzicom, wspomagamy także oddziały szpitalne i pracujący w nich personel medyczny - mówi Jolanta Czernicka-Siwecka, prezes Fundacji ISKIERKA. - Wiele rodziców chorych dzieci opowiada mi po czasie, że byli oburzeni, kiedy przychodzili na oddział po raz pierwszy i widzieli innych rodziców, którzy razem piją kawę, śmieją się, żartują. Jak to możliwe, przecież tu są chore dzieci? - pytali ze zdumieniem. Zrozumieli to dopiero po miesiącu-dwóch, kiedy oswoili się z chorobą i dotarło do nich, że ta może potrwać długie lata, muszą więc poukładać swoje życie na nowo - dodaje. #Misją ISKIERKI jest działać w taki sposób, żeby pobyt w szpitalu nie kojarzył się tylko z nieprzyjemnymi sytuacjami i nudą.

Nowa rola, nowe życie
Z batalii o życie Wiktoria wyszła zwycięsko i dziś jest wzorem dla innych chorych dzieci. Kiedy choroba minęła, zaczęła sięgać po własne marzenia.

W ciągu ostatnich 10 lat zmieniło się u niej dosłownie wszystko. - Skończyłam szkołę średnią, poznałam miłość swojego życia, zaręczyłam się, a w grudniu ubiegłego roku zostałam mamą Lenki, która jest moim największym skarbem i radością. Wygrałam z chorobą i moje życie znowu toczy się normalnie - mówi.

Na zdjęciu zamieszczonym obok Wiktoria prosi podatników o to, aby swój 1 procent podatku podarowali właśnie na rzecz ISKIERKI. To zdjęcie jest niezwykłe, bo ma 10-letnią historię. A Wiktoria widnieje na nim w dwóch odsłonach - jako dziewczynka z czasów choroby oraz jako dorosła już osoba, która cieszy się zdrowiem i spełnia w roli mamy.

10 lat temu Wiktoria zgodziła się zostać ambasadorką Fundacji, i wtedy powstało to pierwsze zdjęcie, wykonane przez Joannę Nowicką, która od lat towarzyszy z aparatem podopiecznym Fundacji. W tym roku Wiktoria stanęła przed obiektywem Joanny po raz drugi, i znowu nie zawahała się ani chwili - bo wie, jak ważną rolę spełnia ISKIERKA i ile fantastycznych chwil udało jej się dzięki Fundacji przeżyć.

Takich ambasadorów jak Wiktoria jest w Fundacji więcej. Czwórkę z nich możemy oglądać obecnie na bilboardach, które pojawiły się m.in. na ulicach śląskich miast. Widzimy ich na bliźniaczych zdjęciach, a każde z tych dzieci niesie ze sobą prawdziwą historię. I przesłanie: że ISKIERKA dodaje siły, żeby stoczyć wygraną walkę nawet z najstraszniejszą chorobą. AMA

Dowiedz się więcej o Wiktorii 
Wiktoria zachorowała w 2010 roku. Rozpoznano u niej mięsaka prążkowo – komórkowego oczodołu prawego. Diagnoza spadła na rodzinę jak grom z jasnego nieba. Była szokiem i wówczas nikt nie spodziewał się, że najbliższe lata Wiktoria spędzi na intensywnym leczeniu na oddziale onkologii dziecięcej w Katowicach. Gdy jednak leczenie dobiegło końca i wydawało się, że już wszystko wraca do normy, po ponad 2 latach przerwy, rodzina otrzymała informację o wznowie choroby. Był to prawdziwy cios, bo wszystko zaczynało się od nowa… Wiktoria musiała podjąć kolejną walkę, aby wyzdrowieć. Rozpoczęła chemioterapię i radioterapię, które miały dać pomyślny efekt. Takie były nadzieje, jednak 4 miesiące po zakończeniu procesu leczenia przyszła kolejna, już druga wznowa. W jej wyniku, oprócz zastosowanego leczenia wykonano także zabieg polegający na usunięciu, zaatakowanej przez nowotwór, gałki ocznej. Pomimo tych wydarzeń Wiktoria nie poddała się. Zaczęła sięgać po własne marzenia, realizować plany i cele, bez względu na trudności jakie jej towarzyszyły i wciąż stale towarzyszą. W grudniu 2020 roku została mamą Lenki, która jest jej największym skarbem i radością. Z czasów “szpitalnych” doskonale pamięta wizyty znanych osób, w tym Szymona Majewskiego i Bogdana Kalusa oraz niezapomniany wyjazd do Toskanii, który zorganizowaliśmy w 2013 roku. No i spaghetti, które uwielbiała i które zawsze przygotowywała jej mama, kiedy Wiktoria była w szpitalu. W trakcie sesji miała 9 lat.

Tajemnica Marchewki

Wideo

Materiał oryginalny: 1 procent zmienia życie podopiecznych ISKIERKI. Poznajcie historię Wiktorii - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie