Co dziesiąty mieszkaniec chce większej autonomii dla Śląska

Agata Pustułka
Akcja RAŚ w sprawie koloru krzeseł na Stadionie Śląskim.
Akcja RAŚ w sprawie koloru krzeseł na Stadionie Śląskim. fot. Arkadiusz Ławryianiec.
Wejście Ruchu Autonomii Śląska do sejmiku, i to z ponad 9-procentowym poparciem, to rzecz w powojennej historii Polski bez precedensu. Po raz pierwszy od czasów 20-lecia międzywojennego rzecznicy autonomii Śląska zdobywają reprezentację w regionalnym samorządzie. A stąd już tylko krok do postawienia jej na forum krajowym. Zachętą do takich działań będzie dla RAŚ zapewne to, że w kilku okręgach województwa wyprzedził on SLD albo deptał po piętach PiS-owi.

- Nie zdziwię się, gdy za cztery lata RAŚ będzie drugą siłą w sejmiku - ocenia dr Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. - Ten dobry wynik to także efekt zmęczenia wyborców politycznym klinczem między PO i PiS oraz duża czerwona kartka dla ogólnopolskich partii politycznych.

Sukces RAŚ przewidzieli politolodzy z Uniwersytetu Śląskiego: w zeszłorocznych badaniach sympatii politycznych mieszkańców województwa śląskiego też dawali Ruchowi 9 proc. poparcia. Te tendencje rosną, a ich apogeum przypadnie na spis powszechny w 2011 roku. Trzy pewne mandaty dla Jerzego Gorzelika, lidera RAŚ, Henryka Mercika i Janusza Wity oraz zgromadzenie przez wszystkich kandydatów z list Ruchu niemal 120 tys. głosów to czytelny znak, że duża część mieszkańców regionu chce dla niego większej samodzielności.

RAŚ miał do zaoferowania wyborcom konkret. Kampania Ruchu była oparta na jasnym przesłaniu i konsekwentnie realizowana. Koncepcja Gorzelika, który daje sobie czas do 2020 roku, by zmienić Śląsk w Katalonię, okazała się atrakcyjna, bo przywołuje przedwojenne sentymenty związane z funkcjonowaniem autonomicznego województwa. Doceniono zaangażowanie RAŚ w sprawę kodyfikacji języka śląskiego i zabiegi o uznanie go za język regionalny. Strzałem w dziesiątkę była kampania wymuszająca na zarządzie województwa niebiesko-żółtych, symbolizujących region, krzeseł na Stadionie Śląskim. RAŚ prowadził politykę małych kroków, by wykonać skok.

Tyle że to, co dla wielu Ślązaków jest wielkim politycznym sukcesem i manifestacją kulturowej odrębności, przez mieszkańców innych regionów może zostać potraktowane jak zagrożenie dla integralności kraju.

- Obawiam się, że ten wybór zostanie odebrany jako dążenie do autonomii i skomplikuje nasze relacje z innymi regionami - ocenia Tomasz Tomczykiewicz, szef PO w regionie.

Jerzy Gorzelik uważa, że trzy mandaty w sejmiku to sukces RAŚ oraz pochodna zmieniających się sympatii wyborców.

- Za badań naukowców z Uniwersytetu Śląskiego wynika, że 40 proc. mieszkańców województwa popiera różne formy samodzielności regionu do federacji włącznie, a więc nie tylko chodzi tu o autonomię - mówi. - RAŚ ma zdolność koalicyjną i jest gotowe do rozmów, ale celem nie są stanowiska.


Nowy statut?
Powstanie dwuizbowego regionalnego parlamentu (izby wyższej i sejmu) oraz regionalnego rządu, wyłonionego przez parlament, wprowadzenie autonomii fiskalnej, czyli czytelnych i rzetelnych rozliczeń podatkowych region-centrala - oto filary nowego statutu organicznego dla województwa śląskiego przedstawionego w lipcu tego roku przez RAŚ.

Prezes RAŚ Jerzy Gorzelik nie ukrywa, że tworząc projekt korzystał z doświadczeń hiszpańskich autonomicznych regionów: Andaluzji, Katalonii i Kraju Basków oraz przedwojennych rozwiązań zastosowanych na Śląsku. Autonomia to jego koncepcja rozwoju województwa. Plany są długofalowe i wymagają zmian w Konstytucji. Batalia o rejestrację Związku Ludności Narodowości Śląskiej, powstanie w 1990 roku Ruchu Autonomii Śląska oraz wyniki spisu powszechnego z 2002 roku, gdy narodowość śląską zadeklarowało 173 tysiące osób - to trzy kroki milowe, które doprowadziły RAŚ to dzisiejszego poparcia.


60 tys. zł wydał Ruch Autonomii Śląska na ostatnią kampanię wyborczą


Z dr Małgorzatą Myśliwiec, politologiem z Uniwersytetu Śląskiego, rozmawia Agata Pustułka

Czy poparcie udzielone Ruchowi Autonomii Śląska przez Kazimierza Kutza wpłynęło na wyborczy wynik?
Poparcie Kutza było jednym z najistotniejszych czynników. W przypadku RAŚ walka o głosy w sejmiku to była walka Dawida z Goliatem, bo za RAŚ stały nieporównywalnie mniejsze pieniądze niż za innymi komitetami. Kampanii w tradycyjnym rozumieniu tego słowa nie było. Nadzwyczaj skromne wydatki na kampanię zostały zresztą wykazane na stronie internetowej komitetu RAŚ.

Poparcie dla RAŚ to efekt zniechęcenia partiami czy bardziej wzrost poparcia dla autonomii regionu?
I jedno, i drugie. Zwróciłabym jednak uwagę na duże sukcesy ugrupowań lokalnych, np. w województwie dolnośląskim, gdzie komitet prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza zdobył 18 proc. poparcia. Pozapartyjne siły doszły także do głosu w świętokrzyskiem.

Co będzie mógł przeforsować RAŚ? Przecież to tylko trzy mandaty!
W tym wypadku liczyć się będzie jakość, a nie ilość. Gdy jeszcze przed wyborami rozmawiałam z przedstawicielami RAŚ, to mówili, że nawet jeden mandat byłby sukcesem, bo będą mogli na forum sejmiku przedstawiać inicjatywy, proponować uchwały. Trzy mandaty to sporo dla ugrupowania, które jest mocne merytorycznie i nie będzie potulnym uczestnikiem sesji. Myślę, że czekają nas bardzo ciekawe dyskusje o przyszłości regionu.

Więcej o wyborach samorządowych na stronach dziennikzachodni.pl/wybory/

Kolno wolne od koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie