Siatkówka: Na mistrzostwach we Włoszech mogli zarobić miliony...

Leszek Jaźwiecki
Polscy siatkarze chcieliby jak najszybciej zapomnieć o mistrzostwach świata we Włoszech.
Polscy siatkarze chcieliby jak najszybciej zapomnieć o mistrzostwach świata we Włoszech. fot. fivb
Długo jeszcze będziemy wracać do nieudanych dla polskich siatkarzy mistrzostw świata we Włoszech. Polacy jechali tam przecież po medale i niemałe pieniądze. Planem minimum było powtórzenie sukcesu sprzed czterech lat, kiedy biało-czerwoni sięgnęli po srebrny krążek.

Wtedy mogliby liczyć na wysokie premie od sponsorów, krajowej federacji, a także po raz pierwszy w historii od Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB). Skończyło się totalną klapą, swój udział w mundialu Polacy zakończyli po drugiej rundzie, po porażkach z Brazylią i Bułgarią.

- Przygotowania do mundialu kosztowały nas 8 milionów złotych - podlicza Mirosław Przedpełski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej i dodaje, że zrobiono wszystko, aby siatkarze osiągnęli sukces. - Zadbaliśmy o wymagających sparingpartnerów, dobre warunki do treningu i po raz pierwszy w historii ubezpieczono klubowe kontrakty zawodników na wypadek urazu, który mogli odnieść w trakcie zgrupowań i meczów reprezentacji.

Za medal polskiej reprezentacji grosza nie zamierzał skąpić główny sponsor. Polkomtel za złoto obiecał 500.000 złotych do podziału między ekipę, za srebro o 100.000 mniej. Ostatnie miejsce na podium wycenił na 300.000. Za każdy medal, bez względu na jego kolor, Ministerstwo Sportu chciało zapłacić 400.000 zł. Do tego dochodziła nagroda od FIVB, wynosząca 150.000 dolarów za pierwsze miejsce, dla wicemistrzów 100.000, a dla brązowych medalistów 50.000. W sumie nasi siatkarze, stając na podium, mogli zgarnąć półtora miliona złotych!

- Ziarnko do ziarnka i uzbierają się miliony. Tak jak cztery lata temu, gdy za srebrny medal w Japonii suma premii wyniosła prawie trzy miliony złotych, a za mistrzostwo Europy ponad dwa - wylicza Artur Popko, prezes Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej i dodaje, że po poprzednich mistrzostwach świata i Europy sponsor reprezentacji zwiększył premie. - Do puli dorzucili się też inni, jak choćby Adidas, który ubiera naszych kadrowiczów i na premie przeznaczył 200.000 złotych. Teraz to i tak nie ma znaczenia, bo nie m medalu - dodaje prezes PLPS.

Jedyny grosz jaki wpadł siatkarzom do kieszeni, to premia za pokonanie... Brazylii w meczu sparingowym przed mundialem. Za ten wyczyn ekipa Daniela Castellaniego otrzymała 50.000 euro do podziału. Kadrowicze jednak z głodu na pewno nie umrą, bo przecież ich głównym utrzymaniem są kluby. Większość z nich wynegocjowała kontrakty w granicach 300.000 - 400.000 euro. I to tylko dlatego, że grają w koszulkach z orłem na piersiach.

- To prawda, że prawdziwe pieniądze zarabiają w klubach, ale grając w reprezentacji niektórzy zawodnicy zyskali po 200.000 złotych - irytuje się prezes PZPS na narzekania zawodników, że w reprezentacji grają prawie za darmo.

Oprócz pieniędzy nasi siatkarze stracili też wysokie szóste miejsce w rankingu światowym - wyprzedzą nas Bułgaria, Kuba i Argentyna.

UEFA przygotowała ściągę dla komentatorów

Wideo

Materiał oryginalny: Siatkówka: Na mistrzostwach we Włoszech mogli zarobić miliony... - śląskie Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie