Śląskie: Zatrzymano policjanta. Odpowie za grożenie śmiercią komendantowi

Patryk Drabek
Komendant wojewódzki policji w Katowicach nadinsp. Krzysztof Justyński.
Komendant wojewódzki policji w Katowicach nadinsp. Krzysztof Justyński. P. Drabek/Dziennik Zachodni
Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach opublikowała komunikat, z którego wynikało, że zatrzymano 47-letniego funkcjonariusza policji. Mundurowy, na jednym z portali społecznościowych, miał kierować „groźby pod adresem policjanta pełniącego służbę w śląskim garnizonie”. Jak ustalił „Dziennik Zachodni” policjantem, który miał być adresatem tych słów jest komendant wojewódzki policji nadinsp. Krzysztof Justyński. - Popełniłem błąd, ale środki jakie zastosowano wobec mnie, nie były adekwatne do tej sytuacji - mówi nam funkcjonariusz, który był autorem wpisu. Przedstawiamy kulisy tej sprawy.

Czytaj również:
COP24 Katowice: Zobaczcie, co dostają do jedzenia policjanci w Katowicach. Mundurowi publikują [ZDJĘCIA]
Dachował jeden z policyjnych radiowozów, jadących w kolumnie uczestników COP24 [ZDJĘCIA]


26 listopada Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach opublikowała komunikat: „Śląscy policjanci wspólnie z funkcjonariuszami Biura Spraw Wewnętrznych zajęli się sprawą wpisu, który ukazał się na jednym z portali społecznościowych. Wpis ten dotyczył gróźb, jakie kierowane były pod adresem policjanta pełniącego służbę w śląskim garnizonie. Przeprowadzone przez śledczych czynności szybko doprowadziły do ich autora. Okazał się nim 47-letni funkcjonariusz policji. Mężczyzna usłyszał już zarzuty i został zawieszony w czynnościach służbowych. Pod koniec ubiegłego tygodnia funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych otrzymali informację o wpisie, jaki ukazał się na jednym z portali społecznościowych. Dotyczył on gróźb, które kierowane były w stosunku do policjanta pełniącego służbę w województwie śląskim. Śledczy ustalili, że autorem wpisu był funkcjonariusz z 26-letnim stażem w policji. 23 listopada został on zatrzymany przez oficerów BSW i usłyszał zarzut groźby karalnej oraz znieważenia. Funkcjonariusz został zawieszony w czynnościach służbowych, ma zakaz opuszczania powiatu, w którym mieszka, a także zbliżania się do pokrzywdzonego. Objęto go także dozorem policyjnym. Jednocześnie komenda wszczęła postępowanie administracyjne zmierzające do zwolnienia go ze służby. Ta sprawa to dowód na to, że w internecie nie ma anonimowości, a policjanci są w stanie ustalić tożsamość każdej osoby, która łamie prawo w sieci. Pokazuje także, że w policji nie ma miejsca dla osób, które dopuszczają się takich zachowań. Każda tego typu sytuacja będzie od razu badana, a sprawcy mogą spodziewać się surowych konsekwencji, ze zwolnieniem ze służby włącznie”.

W czwartek (29 listopada) zapytaliśmy o to, czy adresatem tych gróźb był nadinsp. Krzysztof Justyński, komendant wojewódzki policji. - Nie będziemy tego komentować. Publikowaliśmy już komunikat w tej sprawie - przekazała podinsp. Aleksandra Nowara, rzeczniczka komendanta.

Policjant, który był autorem wpisu, pełni służbę od 26 lat (m.in. w wydziałach kryminalnych w jednej z komend na Śląsku i w jednym z mniejszych powiatów województwa śląskiego). Kilka tygodni temu dowiedział się, że ma jechać na szczyt klimatyczny ONZ w Katowicach.

- Nie wiedzieliśmy co tam będzie się działo. Nie było zarysu służby - opowiada nam Rafał (imię policjanta zostało zmienione). - Nagle przyszedł grafik: 1 zmiana, 2 zmiana, 3 zmiana, wolne. I tak przez 21 dni. Pytaliśmy o kwestię dojazdów, to okazało się, że za każdym razem mamy dojeżdżać z jednostki macierzystej oddalonej od Katowic o ponad 100 kilometrów do komendy powiatowej, a stamtąd dopiero na COP24. Biorąc pod uwagę służbę i dojazdy, to wychodziłoby 14 godzin na dobę. Tak można pełnić służbę, gdy np. dochodzi do napadu na bank, ale nie tyle dni i nie w takim systemie. Gdy o tym powiedzieliśmy, usłyszeliśmy, że musimy być kreatywni - mówi funkcjonariusz. Policjanci pytali też o jedzenie i o to, gdzie będą mogli odpocząć. Ponownie usłyszeli, że „muszą być kreatywni”.

Kilka dni później Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach napisała: - docierają do nas sygnały o obawach policjantów delegowanych do zabezpieczenia Szczytu Klimatycznego COP 24, dotyczących warunków socjalnych, jakie mogą ich czekać podczas służby (...). Przykro nam, że niektórzy oceniają akcję jeszcze przed jej rozpoczęciem. Zapewniamy, że obawy te są bezpodstawne. Żaden z tych policjantów nie poznał jeszcze czekających na nich warunków bytowych, natomiast były one już oceniane przez specjalną komisję kontrolną, w której znaleźli się również przedstawiciele policyjnych związków zawodowych - napisano w komunikacie KWP.

Tymczasem funkcjonariusz Rafał nie wytrzymał i opublikował post w jednej z zamkniętych grup na Facebooku. 21 listopada napisał m.in. „protesty protestami, ale dalej jesteśmy traktowani jak bydło. Służba zaczyna się w jednostce macierzystej, więc niektórzy z nas spędzą w służbie ponad 15 godzin, w tym 8 z buta dzień w dzień (...) tylko idiota mógł to wymyślić”. Rozpoczęła się dyskusja.
W pewnym momencie Rafał napisał: „Drodzy koledzy, tak żeby było jasne - post dotyczy służb operacyjnych, odprawa była (...) wnioski i skargi nie zostały uwzględnione. Jestem tak wk... tą sytuacją, że wbiję do 01 kato i go zastrzelę, normalnie gada zabiję na miejscu. I kto k... coś zrobi, jak od roku zapier... ku chwale Ojczyzny?”

- Zagrały emocje. Niepotrzebnie. Nie uderzałem w komendanta wojewódzkiego. Nawet go nie znam i nie mam nic do tego człowieka. Dla mnie to była forma protestu, przedstawienie głęboko skrywanego żalu w związku z podmiotowym traktowaniem ludzi - tłumaczy dziś policjant. Dzień później skontaktował się z administratorem grupy, ponieważ chciał zmodyfikować wpis.
23 listopada. Rafał miał jechać na COP24. Był już w komendzie powiatowej i niebawem miał pojechać do Katowic. Nagle na odprawę weszło trzech funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych i zatrzymali policjanta. Zarzut: kierowanie gróźb karalnych pod adresem komendanta wojewódzkiego policji. Później prokurator przedstawił mu jeszcze zarzut znieważenia nadinsp. Justyńskiego.

Z naszych informacji wynika, że Rafała zatrzymano w związku z tym, że jest podejrzany o kierowanie gróźb karalnych pod adresem komendanta wojewódzkiego policji, a miało do tego dojść... 23 listopada w Katowicach. Nadinsp. Krzysztof Justyński miał obawiać się tego, że policjant spełni groźbę. Stąd zawiadomienie.

- Dla mnie to był szok, ale to nie był koniec. Skoro uznano, że ta groźba może być spełniona, to funkcjonariusze BSW mieli do czynienia z osobą, która prawdopodobnie jest niezrównoważona psychicznie. Bo nikt normalny nie grozi komendantowi wojewódzkiemu pozbawieniem życia. Do tego ta osoba ma broń. Rozmowa wyglądała natomiast tak: masz klamkę (broń - dop. red.)? Tak. No to daj. No to dałem. Skoro byłem tak niebezpieczny jak wynika z zarzutów, to było to co najmniej zaskakujące - mówi policjant, który trafił na policyjny dołek. Następnego dnia został doprowadzony do prokuratury. Usłyszał zarzuty, ale nie doprecyzowano kiedy dokładnie miał grozić komendantowi. Tym razem przyjęto wersję, że od 21 do 23 listopada. Dlatego Rafał nie przyznał się, a prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie trzymiesięcznego, tymczasowego aresztowania funkcjonariusza. Sąd nie uwzględnił tego wniosku.

Wskazano, że podejrzany jest policjantem, który nie był dotychczas karany i wpis na Facebooku był zdarzeniem jednorazowym. Sąd zwrócił uwagę na to, że nie można wziąć pod uwagę tego, że mogło to być efektem przepracowania i silnego stresu, który zawsze towarzyszy policjantowi na służbie. Ponadto przebieg służby funkcjonariusza nie budził zastrzeżeń. Już w sądzie Rafał złożył wyjaśnienia. Nie przyznał się do kierowania groźby karalnej, ponieważ nie było realnej możliwości, by ją spełnił i nie była kierowana bezpośrednio. Ponadto potwierdził, że jest autorem wpisu, który został opublikowany 21 listopada. Nie było zatem obawy matactwa.

Wobec policjanta zastosowano jednak policyjny dozór, zakaz opuszczania powiatu, na terenie którego mieszka oraz zawieszenie w czynnościach służbowych. Ponadto funkcjonariusz ma zakaz zbliżania się do komendanta Krzysztofa Justyńskiego na odległość mniejszą niż 500 metrów.

Stanowisko związków zawodowych w tej sprawie przesłał nam Maciej Dziergas, wiceprzewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów województwa śląskiego.

- COP24 z pewnością przysporzy policjantom przejściowych ograniczeń i wyrzeczeń. Taka niestety jest nasza służba. Niektórzy policjanci będą mieli wobec tego krytyczne zdanie. Na analizę przyjdzie czas po zakończeniu zabezpieczenia. Uwagi winno kierować się drogą służbową lub za pośrednictwem NSZZ Policjantów - przekazał Maciej Dziergas. Policjant dodaje, że obecnie coraz częściej można zaobserwować na portalach społecznościowych, że „służbowe przemyślenia artykułowane są w sposób nie tylko niecenzuralny, ale i nielicujący z godnością noszonego munduru, poprzez używanie inwektyw czy gróźb pod adresem określonych osób, w tym innych policjantów”.

- Należy głęboko zastanowić się, jakie treści zamieszczamy w internecie. Trzeba liczyć się z odpowiedzialnością. To smutne, że zachowanie tego policjanta będzie miało wpływ nie tylko na jego przyszłość, ale i całej jego rodziny - wskazuje Maciej Dziergas.

Czy można było inaczej rozwiązać sprawę tego funkcjonariusza? - Jako związek zawodowy nie chcielibyśmy tego komentować - mówi Maciej Dziergas.

- Popełniłem błąd, ale środki jakie zastosowano wobec mnie nie były adekwatne do tej sytuacji. Biorę pełną odpowiedzialność za ten wpis, ale mam wrażenie, że niezależnie od tego, co powiedziałbym w prokuraturze to do sądu i tak trafiłby wniosek o tymczasowy areszt - mówi nam funkcjonariusz, który był autorem wpisu.

Policjanta będzie bronił znany adwokat Jerzy Feliks. - Mój komentarz? Nie mogę wyjść z podziwu, obserwując reakcję komendanta wojewódzkiego - ironizuje mecenas.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Problemy kadrowe gastronomii

Wideo

Komentarze 36

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

zmien adwokata ten adwokat jak mnie bronił nie chodził na rozprawy , w konsekwencji mam 3 lata do odsadki i 11 lat chodzę bo sądach

g
gabor

Ciekawe dlaczego BSW nie zajmie się fałszowaniem danych statystycznych w policji aby komendanci mieli za co wyłudzać nagrody za niby to dobre bo wykreowane wyniki, ciekawe dlaczego BSW mnie zajmie się protekcją w policji w której kariera awanse i wyższa szkoła oficerska zależy tylko od tego czy miało się ojca milicjanta (SB-ka) lub z kim pije się wódkę albo komu jaką przysługę się wyświadczy w zamian za awans, ciekaw dlaczego BSW nie zajmie się szeregiem przykładów łamania prawa przez przełożonych wobec podwładnych typu fikcyjne 2 godzinne WF-y w tygodniu odbywające się tylko w teorii i na papierze lub podwójne grafiki służb (jeden oficjalny zgodny z przepisami drugi obowiązujący w praktyce ale łamiący zarządzenie o rozkładzie czasu służby, czemu BSW nie zajmie się całą masą teoretycznej fikcji tworzonej przez przełożonych i funkcjonującej tylko na ładnym papierze a w realu nigdy nie realizowanej bo nie wykonalnej, czemu BSW nie zajmie się rozdziałem nagrodowych środków finansowych gdzie jeden ora jak wól i dostaje grosze a inny co stawia wódkę lub inna "wchodząca pod biurko" zbiera z górnej półki ? Wiecie dlaczego ? BO BSW nie jest żadną formacją do ścigania przestępstw. To formacja będąca narzędziem w rękach komendantów służąca tylko do eliminowania ze służby niewygodnych z różnych przyczyn policjantów. Mam nadzieję, ze skończą jak dawna dwuliterowa służba.

x
xxxxx

Jeden warty drugiego .......... i nic dodać, nic ująć.

e
emeryt

śląscy policjanci i BSW , hmm to ilu ich pojechało żeby zatrzymać jednego gościa, mogli jeszcze wojsko zabrać do wsparcia :( żenada

d
dd

to pokazuje relacje na linii przełożeni podwładni,upadek totalny

R
Rafał

Szkoda mi kolegi ale niestety powinien cedzić swoje wypowiedzi. Co wolno komendantom i naczelnikom nie koniecznie nam szarakom. Ja miał okazję załapać się na sylwestrową służbę z Polsatem. Oczywiście służba 12 godzin ale dojazd z innej jednostki to 1,5 godziny no i powrót jeszcze. W sumie da się przeżyć, ale miano nam dowieźć jedzenie i ciepły napój bo trochu zimno w grudniu i nie wolno się ruszyć z posterunku. Jak ktoś po 8 godzinach upomniał się co z jedzeniem i piciem to zaczęto nas straszyć konsekwencji służbowymi. Oczywiście do końca służby nic do nas nie dojechało.

n
niebieska

Smutnych czasów doczekaliśmy...

P
Piotr

To ja mam pytanie? Jeśli BSW działa tak skuteczne, to kiedy zatrzyma komendanta z Białegostoku za przekroczenie uprawnień?

k
kkkkkkk

Problem jest znacznie szerszy niż się krótkowzrocznym resortowym bambaryłom wydaje. Nie dawno mieliśmy protest psiej grypy za którym poszło kilkadziesiąt procent stanu osobowego policji. Jednostkowe wystąpienia podwładnych przeciwko przełożonym mają już miejsce od dawna ale są skrywane przez cztery ściany pokoi i rozgrywają się w cztery oczy a przełożonym średniego szczebla też nie zależy na ich upublicznianiu bo to wstyd przyznać się, że podwładny wszedł do gabinetu i określił mianem "głupiego tępego protegowanego chama i buca co to tatuś ubek mu załatwił etat albo polityczne nadanie". Teraz mamy pierwsze upublicznione agresywne wystąpienie szeregowego policjanta i to wobec kogo, wobec generała policji. Myślę, że w policjantach coś pęka, myślę, że jesteśmy już na granicy po przekroczeniu której ta firma się po prostu skończy bo hierarchiczna dyscyplina służbowa to już tylko fasada robiona pod publikę na oficjalnych spotkaniach i wstąpieniach oraz przed fleszami mediów. Wydaje mi się, że nastąpił już kres wytrzymałości wielu ludzi i maja dość zezwalania na pomiatanie sobą, na pomijanie, na deprecjonowanie, na mobbing, na nadużywanie władzy przez przełożonych, na ich prywatę kosztem podwładnych i na tolerowanie szeroko rozumianych innych patologi jakie w policji są na porządki dziennym. Myślę, że jeżeli ktoś natychmiast nie stworzy kadry kierowniczej potrafiącej właściwie zarządzać zasobami ludzkimi to ta firma po prostu stanie się stadem dzikich zwierzą do którego strach się zbliżyć aby nie zostać "rozszarpanym". Już dziś co niektórzy przełożeni rozmawiają z podwładnym tylko w obecności innych świadków bo osobistego kontaktu w cztery oczy się obawiają. Cedzenie słów z obawy o nagrania i upublicznienie mediom to też już w policji jest standard. Podwładni nie mają już żadnych oporów aby nagrać i upublicznić albo pisać donosy. Obecny model zarządzania policją to "zarządzanie poprzez zastraszanie" i wyrabianie w policjantach odruchów "psa Pawłowa" co wywołuje reakcje odwrotne, wrogość i sprzeniewierzanie się podwładnych. Problem tkwi w z fatalnym zarządzaniu tą firmą i to powoduje destrukcję i demoralizację wśród kadr policyjnych. Niestety dzisiejsi dowódcy policyjni w ogóle tego nie dostrzegają i nie rozumieją. Panowie nie da się dowodzić wrogo nastawionymi podwładnymi !!! Po prostu się nie da !!!. A policja niestety tą wrogość wyhodowała i hoduje ją dalej.

o
olo

Oj, silnie przestraszony ten komediant.

d
ddd

Nie znam akt sprawy więc trudno mi jednoznacznie i precyzyjnie ocenić sytuację ale bazując na zawartości powyższego artykułu prasowego powiem tak:
- podstawa prawna i faktyczna do zatrzymania osoby stoi pod znakiem zapytania, zacierać śladów już się nie da, policjant podejrzewam, ze stały meldunek ma, innych przesłanek tez nie widze w treści artykułu.
- podstawa prawna do wnioskowania o tymczasowy areszt też wydaje mi się wątpliwa, przynajmniej prasa nie pisze o niczym co wyczerpywało by zalecenia KPK do aresztu.
- wymóg ustawodawcy warunkujący ściganie i polegający na tym, że groźba karalna musi wzbudzać u pokrzywdzonego uzasadnioną obawę jej spełnienia też do obalenia biorąc pod uwagę środki bezpieczeństwa jakimi są objęci funkcjonariusz na stanowiskach i praktyczny brak dostępu szeregowego policjanta do tak wysokiej rangi f-usza.
-sam adresat słów napisanych przez policjanta niedookreślony w sposób jednoznaczny, nie wskazuje precyzyjnie o kogo chodzi a jedynie sugeruje chociaż tą sugestię też można różnie interpretować, np określenie "01 kato" równie dobrze można interpretować, że chodzi o "pierwszego katolika" czyli może o jakiegoś biskupa lub papieża (wiem trochę przesadziłem z tym porównaniem, przepraszam).
itd, itd, itd....
Myślę, że sprawa ta potrwa w sądzie kilka latek, myślę, że przy mądrym adwokacie policjanta ma szanse wyjść z tego obronną ręką, Obecnych decydentów pewnie już nie będzie w służbie a podatnik zapłaci, zapłaci zaległe pensje, odszkodowanie i pokryje koszty procesowe. Historia zna już podobne przypadki.

J
JAN

JAK JA PRACOWAŁEM W POLICJI TO PRZY WÓDCE NIE JEDEN OFICER OD PODWŁADNEGO DOSTAŁ PO RYJU I NIC

t
tom

Kiedyś znajomy mi opowiadał jak dawniej za czasów jednego z poprzednich kierownictw KWP K-ce wyglądały narady z podległymi pod KWP K-ce komendantami rangi KMP. Kolega pewnie tego oficjalnie nie potwierdzi ale prywatnie opowiadał mi, że kiedyś ulubieńcem jednego z dawnych zastępców KWP K-ce był ówczesny komendant KMP Sosnowiec. Ponoć na tych naradach chłop był jeb... do potęgi trzeciej, upokarzany kąśliwymi mocno niesmacznymi komentarzami, cokolwiek by nie powiedział zawsze było odwzajemnione złośliwą i niegrzeczną ripostą, człowiek ponoć był bezpardonowo wdeptywany w chodnik na maxa. Z relacji kolegi wynika, że dawny KMP Sosnowiec wychodził z tych narad czerwony jak cegła z ciśnieniem tętniczym wykraczającym mocno poza skalę. I tak teraz się zastanawiam, jak to jest z tym przysłowiowym "Kalim". Jak "Kali ukraść to dobrze, a jak Kaliemu ukradli to źle" ?. A tak adoptując powyższe powiedzonko do niniejszej sytuacji to "jak Kaliego znieważyli to źle a jak wielu innych dawnych czy obecnych Kalich znieważa czy upokarza to dobrze" ? Każdy zna relacje wewnątrz policyjne te dawne i obecne i wie jak to wygląda oraz wie, że przed przełożonym się milczy i przytakuje choć ten niejednokrotnie jeździ po podwładnym jak po szmacie. Choć trzeba przyznać, że w ostatnich latach standardy w tej kwestii uległy znacznej poprawie wraz z wymianą pokoleniową na stanowiskach kierowniczych policji i odmłodzeniu kadry. Ale jak sobie przypomnę dekadę wstecz, to za znieważenie można było by niejednego przełożonego wywalić z policji gdyby nie fakt, że miał poparcie w takim samym nieeleganckim lecz wyżej siedzącym na wyższym stołku osobniku. Tak czy siak cieszę, że w policji eliminujemy negatywne zachowania, mam tylko nadzieję, że będzie to dotyczyć wszystkich jednakowo i działać we wszystkich kierunkach, mam nadzieję, że będzie to też dotyczyć przełożonych zwracających się do milcząco przytakujących podwładnych.

J
Jakii

Parodia i kpina w jednym.

c
cel

Prokurator też pokazał klasę, kierując wniosek o TA w sprawie o art.190 kk. Czy czasem nie było zmowy z nim? Ciekaw jestem również przesłanek do zatrzymania tego policjanta, gdyż nie było obawy ukrywania się, zacierania śladów, bo jakież to ślady miał zacierać, skoro wpis został zabezpieczony, a ewentualne nośniki, komputery mogli zabezpieczyć u niego w domu skoro tam byli. Nic tylko czekać, aż w kolejnym postępowaniu policjantowi ładnie wypłaci skarb państwa pieniążki za niesłuszne zatrzymanie, a powinien kazać to zapłacić mistrzom procesu z bsw.

Dodaj ogłoszenie