MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

W pracy pijemy rzadziej, ale wypadków przybywa

Michał Wroński
Odmowa badania alkomatem oznacza karę dyscyplinarną, np. zwolnienie
Odmowa badania alkomatem oznacza karę dyscyplinarną, np. zwolnienie Karina Trojok
Kiedy wiosną w kopalniach Południowego Koncernu Węglowego rozpoczęły się masowe kontrole trzeźwości, wśród górniczej braci zawrzało. Związkowcy zarzucali władzom firmy naruszanie godności pracowników, a jej służby prasowe stawały na głowie, by przekonać, że ta akcja poprawi bezpieczeństwo górników.

Od piątku takie dyskusje nie mają racji bytu. W myśl znowelizowanych przepisów, pracodawca ma prawo nakazać zbadanie każdego pracownika alkomatem, jeśli ma wątpliwość co do jego trzeźwości. Poprzednio w takiej sytuacji mógł mu uniemożliwić podjęcie pracy, ale na ewentualną kontrolę zgodę musiał wyrazić sam pracownik.

W praktyce "zawiany" majster mógł się zaśmiać szefowi w nos i chwiejnym krokiem ruszyć do domu, ryzykując najwyżej dzień urlopu na żądanie. Jak podkreślają eksperci z konfederacji Pracodawcy RP, dobra osobiste pracownika były więc silniej chronione niż zdrowie i życie jego współpracowników.

Tymczasem tylko w ubiegłym roku w firmach naszego regionu doszło do 17 poważnych wypadków spowodowanych alkoholem (zginęło w nich 7 osób.) Dla porównania w roku 2009 takich wypadków było 10. Teraz - jak podkreśla Michał Olesiak, rzecznik Państwowej Inspekcji Pracy w Katowicach - pracownik został zobowiązany do poddania się takiemu badaniu.

- Jeśli odmówi, musi liczyć się z sankcją dyscyplinarną za niewykonanie polecenia służbowego - wyjaśnia Olesiak.

Rozmiary tej sankcji (podobnie jak i kary za potwierdzony fakt picia alkoholu w pracy) określi pracodawca. Może na przykład ukarać podwładnego upomnieniem lub naganą, odebraniem premii, a nawet zwolnić go dyscyplinarnie z pracy. Jeśli podwładny nie zgadza się z decyzją zwierzchnika, może dochodzić swoich racji przed sądem pracy.

Jak ktoś szanuje swoją pracę, to o alkoholu nawet nie myśli

Rozmowa z dr. Damianem Grabowskim z Katedry Psychologii Pracy i Organizacji Uniwersytetu Śląskiego

Czy Polacy akceptują picie alkoholu w pracy, albo przychodzenie do niej w "stanie wskazującym"?
Nikt na ten temat nie prowadził wiarygodnych badań, więc trudno o jednoznaczną odpowiedź. Sądząc jednak z obserwacji, można odnieść wrażenie, że akceptacja dla takich zachowań jest mniejsza niż jeszcze 20 lat temu. Młodym w ogóle nie mieści się w głowie, żeby pić w pracy. Po godzinach, albo na tzw. wyjazdach integracyjnych, owszem, alkohol jest obecny, ale w miejscu pracy już nie.

Z czego wynika ta zmiana nastawienia?
Praca jest dobrem pożądanym i rzadkim, więc ten, kto ją ma, raczej ją sobie ceni. Natomiast picie alkoholu w pracy stanowi dowód na to, że ktoś swojej pracy nie szanuje.

Ta zmiana nastawienia jest powszechna, czy też zachowały się pewne "enklawy", gdzie alkohol nadal jest obecny?
Wszystko zależy od kultury pracy w danej firmie. Tajemnicą poliszynela jest to, że picie piwa nadal bywa akceptowane w niektórych firmach budowlanych. Z drugiej strony jednak w firmach budujących autostrady nie ma już miejsca na takie zachowania, więc nie można mówić, że alkohol jest na stałe przypisany do pewnych branż. W przypadku górnictwa wiem, że problem w niektórych kopalniach istnieje, choć jest raczej ukrywany, co świadczy o tym, że także w tej profesji maleje aprobata dla takich zachowań.

Gdzie wciąż można spotkać "zawianych" pracowników?

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Policja radzi jak zaplanować podróż

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na slaskie.naszemiasto.pl Nasze Miasto