Znieczulający pocałunek wampira

ARMA
fot. Materiały prasowe.
Wampir Stefan uwielbia jeździć koleją. W pociągach PKP stołował się na objedzonych góralską strawą turystach na trasie Zakopane - Warszawa i opitych berbeluchą, niedomytych pracownikach niskopłatnych posad na prowincji. Po latach nieprzyjemnych i niezdrowych doświadczeń zagustował w kolejarzach – służbistach.

Wampirzyca Milena jest miłośniczką drogich perfum, a raczej są one jej nieopanowanym nałogiem. Dla flakonika egzotycznego zapachu z ekskluzywnej drogerii jest skłonna zaryzykować swoje długowieczne życie. Iwosław, choć rasista pierwszej wody, zasmakował w kebabie i gotów był zmienić swój stosunek do cudzoziemców.

Książka Dawida Kornagi, autora głośnej swego czasu „Gangreny”, to barwny pochód najróżniejszych polskich wampirów narodowych. Barwność ta jednak nie polega na wyrafinowanych metodach opijania się rodzimą krwią, spektakularnych sposobach poszukiwania „krwiodawców” czy mrożących krew w żyłach potyczkach z pogromcami wampirów. Bierze się z ironicznego odwrócenia ról, w którym nieprzeciętne, nadnaturalne istoty są de facto przedstawicielami zupełnie przeciętnego, ludzkiego gatunku, ze wszystkimi jego słabościami i małościami.

„Znieczulenie miejscowe” - powieść dygresyjna (czy może raczej zbiór opowiadań) tak naprawdę nie ma nas jednak zaskoczyć oryginalną, skomplikowaną fabułą. Jest raczej publicystyczną diagnozą wszystkiego tego, co nas Polaków boli: szarości i smuty dnia codziennego, mniej lub bardziej uzasadnionych żali do świata, Boga, sąsiadów i przyjaciół, że komuś innemu wiedzie się lepiej, absurdalnego strachu i fałszywej skromności, które uniemożliwiają nam sięgnięcie po prawdziwy sukces i osobliwego zamiłowania do wszystkich naszych przegranych narodowych bohaterów. Przedstawia portret polskich upiorów i strachów, kompleksów i obsesji, które przy różnych okazjach wychodzą na światło dzienne.

Znajdziemy tu więc refleksję o: bezdomnych, spuściźnie Polski Ludowej, systemie opieki społecznej, modzie na Zakopane i wczasy w Egipcie, dobrowolnym niewolnictwie polskich pracowników i zamiłowaniu do alkoholi wysokoprocentowych. Poczytamy o zakupach w hipermarketach i euro-kompleksach, niedokończonym metrze i seksie z Internetu. Wszystko to zaprawione zostało słodko – gorzko słowami krytycznymi i pełnymi nostalgii kogoś kto żyje w tym światku zanurzony po uszy, a jeśli nie – tęskni.

Osobnym bohaterem staje się też Polska [„Jeszcze nie zginęła, ale ciągle – przynajmniej takie sprawia wrażenie – ledwo dycha”]. Jak określa ją autor, „kraj ukrytych strachów, które czają się w przeróżnych miejscach i wyskakują z Nienacka, a potem ludzie gadają, że Matka Boska się im objawiła na korze sosny”.

Ojczyzna ciemnych sprawek i najpiękniejszych kobiet świata, demonów przeszłości. Polska, która dla Polaków jest źródłem dumy i wstydu. I wreszcie Polska, która ‑ jak ukąszenie wampira – znieczula. Narzuca nam swoją optykę, która pozwala nie dostrzegać oczywistych absurdów otaczającej nas rzeczywistości lub traktować je jako rzecz normalną, której nie trzeba się dziwić, a trzeba się z nią pogodzić. Uczy nas bierności i bezrefleksyjności, a jeśli już krytycyzm się pojawi, każe o nim zapomnieć.

Mimo dowcipu i ironii, mimo lekkości słowa i szafowania skojarzeniami, bardzo są te spostrzeżenia smutne…


Dawid Kornaga: „Znieczulenie miejscowe”,
Wydawnictwo Prószyński i Spółka, str. 264, cena 22 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie